wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 12

Siedzieliśmy tak jeszcze chwilę i całowaliśmy się na kanapie w salonie.Rodzice się nie martwili,bo Justin im powiedział,że u niego jestem.Aż się dziwie,że się zgodzili.. Kocham ich,ale bardziej kocham Justina.Spaliśmy dość długo obudziłam się koło 11 i patrzyłam na chłopaka,który leżał obok.
-Ładnie to tak podglądać?-wymruczał.
-Tak-zachichotałam. Jus zaczął mnie łaskotać.Chłopak mnie łaskotał,a ja się śmiałam,aż łzy zaczęły mi lecieć z oczu..Potem zeszliśmy na dół do kuchni na śniadanie.
-Siadaj - Justin posadził mnie na barowym stołku przy blacie.-a ja zrobie śniadanie
-Ok,bo naprawdę jestem głodna - gdy to powiedziałam zaczęło mi burczeć w brzuchu.A chłopak stał na środku kuchni i śmiał się ze mnie - rób już to śniadanie-warknęłam na niego.
-Najpierw włącze radio i mogę robić śniadanie...Wiesz inaczej się nie skupie.-uśmiechnął się do mnie łobuzersko i puścił mi oczko.W radiu usłyszałam pierwsze takty znajomej piosenki i zaczęłam się śmiać.Tak,tak to piosenka Justina.As long as you love me.
-No serio ? -spytał chłopak i zrobił 'facepalm'.
W końcu zaczął robić śniadanie,a przy tym podśpiewywał swoją piosenkę.Dziwnie było słyszeć "dwóch" Justinów...No wiecie,tego na żywo i w radiu.Na śniadanie Jus zrobił naleśniki z nutellą i jagodami.Byłam w siódmym niebie.Gdy skończyliśmy jeść śniadanie oglądaliśmy telewizję.Nagle usłyszeliśmy,że ktoś dzwoni do drzwi.Justin wstał i poszedł zobaczyć kto to.Ja siedziałam i czekałam.
-...Justin,stary,siema kumplu -usłyszałam stłumiony głos,ale jak bardzo znajomy głos.
-Siema!-ryknął Jus.-wchodź.-wpuścił 'kumpla' do domu.
Siedziałam na kanapie i udawałam,że oglądam telewizję,żeby nie wyjść na wścibską,że się lampię kto przyszedł.Do pokoju wszedł "mój chłopak" z kumplem.Przed oczami zobaczyłam Nialla Horana z One Direction.Po prostu kisiel w gaciach.Przede mną stali moi dwaj idole.Justin Bieber,mój chłopak i Niall Horan.
-Ooo,Jus nie wiedziałem,że ktoś u Ciebie jest może nie powinienem był...-zaczął plątać się Niall.
-A nie spoko - odpowiedział mu - to jest Julia moja..cóż...dziewczyna?-powiedział pytająco.
-Tak jestem jego dziewczyną-pokazałam palcem na Justina.
-Jestem Niall-chłopak podał mi rękę na przywitanie.
-A ja,Julia,ale to już słyszałeś-zachichotałam,a Niall mi zawtórował.
Wszyscy razem siedzieliśmy i rozmawialiśmy dość długo.Kurczę już ta godzina-pomyślałam.-powinnam już wracać do matki.
-Ejj.chłopcy sorry,ja będę musiała się już zbierać do hotelu - powiedziałam.
Jęknęli nie zadowoleni.
-To ja Cię podrzucę,bo zaraz też muszę i tak jechać-powiedział Irlandczyk.
-No dobra-powiedział Bieber i podszedł do mnie.Objął mnie w pasie,spojrzał mi głęboko w oczy i pocałował namiętnie,nie zważając na przyjaciela,który stał koło nas.
-Mhm..-usłyszeliśmy "dyskretne" chrząknięcie Nialla.
Oderwaliśmy się od siebie z moim chłopakiem i zaśmialiśmy.
-Dobra,to my już lecimy,nara !-powiedział Irlandczyk.
Bieber odprowadził nas do drzwi i dał mi jeszcze buziaka w policzek.Wsiadłam do porsche Irlandczyka po stronie pasażera,a Niall otworzył mi nawet drzwi jak na dżentelmena przystało.Zachcichotałam lekko na jego zachowanie.Cóż.. nie jestem przyzwyczajona,że chłopak otwiera mi drzwi do samochodu na dodatek mój idol.Muszę go poznać z Rebbeccą,będzie przeszczęśliwa! Nie zauważyłam nawet kiedy znaleźliśmy sę przed hotelem.Niall pochylił się w moim kierunku i chyba zawahał się co ma zrobić...
___________________________________________________
Hej,hej kochani!
Niedługo do szkoły ;c Szybko zleciały te wakacje ;c
Jak Wam podoba się rozdział?
Pod ostatnim rozdziałem jest bardzo mało komentarzy,a wyświetleń dość dużo..
Nawet jeśli nie macie konta piszcie komy z anonima,dla Was to kilka sekund pisania,a dla Nas dużo radości ;)
Wiem poetycka dzisiaj jestem xdd Nie wiem czym to jest spowodowane,naprawde :P
Tak więc prosimy o komentarze,jeśli pod tym rozdziałem będzie mało komentarzy to zastanowimy się z Nikitą czy nie zrobić tak,aby następny rozdział pojawiał się wtedy zależności od ilości komów.
np.10 komentarzy=rozdział
To szalejcie do końca wakacji ;)
Całuję,Klejdi ;3

piątek, 23 sierpnia 2013

Rozdział 11

-Oddaj torebkę!-był to cienki damski głos
-A co mi zrobisz ? - nie wiedziałam nawet co mówię . Zawsze byłam cicha i wstydliwa . Ale teraz chodziło o mój skarb.
-Zabiorę ci Justina ! Więc lepiej odnieś to co mi zabrałaś  z przed nosa . Czekam o 17 przy butiku Gucciego- nie wiedziałam co zrobić . Ta torebka była chyba najpiękniejszą jaką kiedykolwiek widziałam . Wiele dla mnie znaczyła . A z drugiej strony Jus . Mój idol , który stał się moim znajomym , może i nawet przyjacielem .
-Co się stało ? Kto dzwonił ? -spytał Jus . W jego oczach był widoczny niepokój
-Justin pomóż.Ona chce Ci coś zrobić! Ale ta torebka ...- nie mogłam spokojnie dokończyć , bo po chwili znajdowałam się w jego uścisku.
- Wszystko będzie dobrze . Opowiedz mi co sie takiego wydarzyło.
Powiedziałam mu wszystko z łzami w oczach . Tylko , że to nie były łzy spowodowane smutkiem , tylko łzy spowodowane niepohamowanym śmiechem . Chłopak nie mógł uwierzyć , że poszło o głupią torebkę.
-Nigdy nie zrozumiem kobiet - stwierdził nadal rozbawiony-wracaj do hotelu . Nie przejmuj się nią.-przytulił mnie na pożegnanie i już go nie widziałam .Zegar wskazywał 16:45 strasznie się bałam , że jeśli tam nie pójdę to coś mu się stanie.Nie zważając na prośbę chłopaka poszłam. To co tam zobaczyłam kompletnie mnie zszokowało.Stał tam śmiejący się Justin a w oddali uciekającą dziewczynę ze sklepu.
-Justin ? Co ty tu robisz ?
-Co ty tu robisz ? Miałaś zostać w hotelu .Ja przyszedłem trochę postraszyć twoją "koleżaneczkę" - odpowiedział rozbawiony . Chłopak nie mógł przestać się śmiać .
-Bałam się o ciebie Jus . Bałam sie , że coś Ci zrobi -nie wytrzymałam. Rozpłakałam się jak małe dziecko . Po chwili staliśmy już wtuleni w siebie.
-Bałaś się o mnie ? Przecież znamy się ledwo jeden dzień - był zdziwiony , bardzo zdziwiony. Mi na nim bardzo zależy . Nigdy nie spotkałam takiej osoby jak on . Ludzie , którzy go krytykują nawet nie wiedzą jak go to rani .
- Justin , bo ja Cię ... -nie mogłam wydusić z siebie tego słowa.Chłopak najwyraźniej mnie zrozumiał . Złączył nasze usta  w delikatnym pocałunku .
-Różnisz się od innych fanek .I to znacznie. Myślałem , że będziesz piszczała za każdym razem jak mnie zobaczysz .Myliłem się i to bardzo - stalismy tak wpatrzeni w siebie przez jakieś 5 min . Nie mogłam się napatrzeć na jego tęczówki . W blasku słońca były jeszcze piękniejsze .
-Justin , ale co teraz będzie . Przecież ty masz Selene. To ją kochasz .
-O kur*a ! Zapomniałem o niej ! Tylko , że teraz nie mogę z nią zerwać . Umowę mam podpisaną do końca wakacji . A mamy lipiec - Chłopak , był wyraźnie zdenerwowany .Ale jak on mógł zapomnieć o swojej dziewczynie ?!Przecież wyglądali na idealna parę. Jednak te media kłamią . Niestety .Ale jakby popatrzeć na to z drugiej strony , to właśnie wyznał mi miłość ! Jak powiem dziewczyna to nie uwierzą !
-Julia! Julia ! Czy ty mnie w ogóle słuchasz ? - spytał wkurzony chłopak
-A co mówiłeś ?
-Musimy się z tym ukrywać. Jakoś damy radę do końca wakacji .Musimy dać radę .
-Ale Jus , to nie będzie miało sensu . zniszczę ci tylko karierę na która tyle pracowałeś ! - uciekłam . Tak po prostu uciekłam . Nie wiem co się ze mną dzieję. Czuję się tutaj jakoś inaczej . Jak bym była inna osobą .
-Julia ! Poczekaj ! -słyszałam bardzo wyraźnie głos chłopaka . Mimo to musiałam uciec .Jak najdalej od niego . Przeze mnie wszystko się zepsuje . Co chwilę blask fleszy oślepiał moje oczy . Nim się zorientowałam , byłam już przy hotelu . Do pokoju wbiegłam z łzami w oczach.
-Księżniczko , co się stało ? Czemu płaczesz ?- spytała zaciekawiona mama
-J-j-j-ustin powiedział , ż-ż-e mnie k-k-ocha - rozpłakałam się jeszcze bardziej .
-To świetnie córciu ! - powiedział tata.
-Wy nic nie rozumiecie ! On ma Selene ! My nie możemy być razem ! - nie wytrzymałam . Wybiegłam z pokoju , potem z z hotelu . Kierowałam się w stronę plaży . Chciałam być teraz sama . Bez rodziców , bez Justina . Siedziałam tak na plaży już jakąś godzinę .Cały czas myślałam o nim . Jak taki Justin Bieber mógł się zakochać w zwykłej Julii Meyers . Przepraszam teraz przecież jestem Vanessą Roads . Nie wiem w jakim celu dziewczyny postanowiły podrobić moje dokumenty . Nowe imię i nazwisko .
Akurat w tym samym momencie zadzwonił telefon . Była to Sara . Nie miałam ochoty na zwierzenia i pytania typu jak tam ? spotkałaś go ? Nie dzisiaj . Nacisnęłam czerwoną słuchawkę i wsadziłam telefon do torby .Przycisnęłam kolana do klatki piersiowej . Nawet nie wiem kiedy usnęłam .
Otworzyłam moje ospane powieki . Nie byłam już na plaży . Leżałam na wielkim wygodnym łóżku i to nie było moje hotelowe łóżko . Moje rozmyślenia przerwał odgłos otwieranych drzwi. Nie widziałam postaci , ponieważ było ciemno i nie mogłam znaleźć żadnego włącznika do lampy .W pewnym momencie zabłysło światło . Postacią okazał się być nie kto inny jak Justin.
-Justin co ja tu robię ? - spytałam zaspanym głosem
-Znalazłem Cię śpiącą na plaży . Ni mogłem patrzeć jak marzniesz , więc przyniosłem cię do mojego domu .
-Dzięki , że się o mnie troszczysz , ale ja muszę iść . Nie mogę ci przeszkadzać - już byłam gotowa aby wybiec z domu , ale nagle poczułam uścisk na moim nadgarstku .
-Ty mi tu nigdzie nie idziesz . Zostajesz ze mną . Jest noc ..
-Tak właściwie to która godzina ?-zapytałam zdezorientowana
-23:50
-Moi rodzice się o mnie martwią
-Spokojnie , o to się nie martw . Zadzwoniłem do nich , że jesteś ze mną . Tam jest łazienka .Możesz się odświeżyć.Zaraz dam Ci jakieś ubrania. -chłopak wyciągnął z szafy koszulkę i spodnie dresowe
-Dzięki , nie trzeba było - chłopak nic nie odpowiedział tylko wyszedł z pokoju .Ja powoli kierowałam się w stronę łazienki . Po drodze zauważyłam sporo fotografii Justina z czasów dzieciństwa . Był wtedy taki słodki . Oczywiście teraz tez jest . Po dokładnym umyciu ciała przebrałam się w ubrania przygotowane przez chłopaka . Oczywiście nie zdziwił mnie fakt , że wyglądam  tym jak 7 nieszczęść . Odłożyłam moje rzeczy na szafkę w sypialni i udałam się do salonu . Dom urządzony był w brązach i szarościach . Był piękny ! Justin siedział na kanapie wpatrzony w telewizor .Na palcach podeszłam do niego od tyłu. Nie mogłam powstrzymać się pokusie pocałowania go . Już zbliżałam usta do jego policzka , kiedy chłopak przekręcił tak głowę , że trafiłam na jego usta . Jus całuje nieziemsko . Nie chciałam aby ten pocałunek się zakończył.
-Sprytny jesteś ! - powiedziałam do chłopaka i po raz kolejny złączyliśmy nasze usta w pocałunku.
_________________________________________________
Rozdział według mnie jest straszny . Przepraszam was bardzo ale jakoś nie miałam  na to pomysłu . CZYTASZ=KOMENTUJESZ pamiętajcie o tym ! Za tydzień This Is Us ! aaa jak się cieszę ! <3 Ten czas zleciał mi wyjątkowo szybko ;c 
Pozdrawiam 
Nikita xoxo

niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział 10

Wstałam rano,zegar wskazywał godzinę 8:30.Mama już nie spała jak się okazało przyleciał do nas tata.Uśmiechnęłam się i rzuciłam się tacie w ramiona.
-Taaato - krzyknęłam niezwykle uradowana.
-Witaj,księżniczko - wyszeptał całując mnie w czubek głowy.
Mama stała i przyglądała się tej scenie z ciepłym uśmiechem na twarzy.Poszłam do łazienki i szybko się uszykowałam,byłam gotowa aby gdzieś wyjść.Wyszłam z łazienki i zauważyłam,że rodzice się całują.Byli tak zajęci sobą,że mnie nie zauważyli.Nie chciałam im przeszkadzać,więc wzięłam karteczkę i długopis. Napisałam:


                                                              Nie chciałam Wam przeszkadzać,
                                                             nacieszcie się sobą.Poszłam na
                                                                                  miasto.
                                                                                                     
                                                                                                Julia ;)

Jak napisałam tak zrobiłam.Wyszłam z hotelu i rozejrzałam się po okolicy.Było tu naprawdę pięknie tak jak zapamiętałam,ale z Justinem było tutaj jeszcze piękniej.No,cóż właśnie Justin...W końcu nie podałam mu mojego numeru telefonu. Wrrr... Mam nadzieję,że jeszcze Go spotkam,ale z moim szczęściem to w to wątpię.. Zrobiło mi się smutno na tę myśl,ale uśmiechnęłam się zaraz,gdy tylko zauważyłam sklep Tiffany'ego. Uwielbiam biżuterię z tego sklepu! W witrynie sklepu zauważyłam piękną bransoletkę z białego złota.Do bransoletki przywieszona była jedna przywieszka,ale za to jaka boska ! Była to nutka z kryształem od Swarovskiego.
-Jaka piękna-szepnęłam sama do siebie.
Kupiłabym sobie tę bransoletkę,gdyby nie to,że miałam karę kupować sobie biżuterię,jak na razie... Poszłam dalej weszłam do butiku Gucciego.Kupiłam sobie tutaj naprawdę duuużo ubrań,wyszłam ze sklepu obładowana różnymi torbami.Dalej były kolejne butiki:Prada,Channel,Burberry,Jimmy Cho,Louis Vuitton i najważniejszy... Butik Marca Jacobsa.Uwielbiam torby od tego projektanta ! Weszłam do sklepu i od razu w oczy rzuciła mi się ta torebka.Piękna czarna chanelka !  Od razu się w niej zakochałam ! Ludzie zabijcie mnie,jeśli ona nie jest warta tej ceny.Rzuciłam się na to cudo w tym samym czasie,gdy zrobiła to jakaś tleniona blondyna.
-Ta torebka jest moja - syknęła dziewczyna - ja zobaczyłam ją pierwsza.
-Nie prawda,bo ja ! - wykrzyknęłam i próbowałam wyrwać torbę z uścisku tej idiotki.
Biłam się z nią,kopałam,gryzłam,szczypałam ją... Po długiej walce ( z której wyszłam zwycięsko) podeszłam do kasy i zapłaciłam za moją nową 'perełkę'. Z triumfującym uśmieszkiem na twarzy wychodziłam ze sklepu,gdy na kogoś wpadłam.
-cholera ! - sapnęłam i spojrzałam w górę.Zobaczyłam chłopaka w czarnych ray-banach,szarym kapturze na głowie i czarnej skórzanej kurtce.Był na prawdę przystojny jak ciasteczko,które mogłabym schrupać (po prostu musiałam - Klejdi xd).
-O hej ! - powiedział wesoło chłopak. - przepraszam Cię bardzo ! - Skądś znałam ten głos.Zmarszczyłąm na niego brwi. Chłopak zaśmiał się perliście.
-Nie poznajesz mnie ? - zapytał zdziwiony.
-Nie... A powinnam ? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Powinnaś,Julia. No proszę Cię ! - warknął zirytowanym tonem i zdjął ray-bany.
-Just ! - pisnęłam i rzuciłam mu się na szyję.Cholerny impuls ! - Przepraszam,ale na prawdę Cię nie poznałam.-powiedziałam zawstydzona rumieniąc się..
-Nie szkodzi - uśmiechnął się i mrugnął do mnie.Nadal staliśmy przed butikiem.-Daj mi swój numer,kotku - powiedział uwodzicielsko.
Wymieniliśmy się numerami,a Justin pacnął się otwartą dłonią w czoło.
-Cholera,zapomniałem.Mam coś dla Ciebie - zaczął szukać czegoś po kieszeniach.Podniósł palec do góry dając mi znać,abym poczekała.Czekałam,aż w końcu znalazł.Wyjął małe pudełeczko na biżuterię od Tiffany'ego.Spojrzałam na niego zszokowana.
-Daj mi rękę-rozkazał.Na moją rękę założył tą samą bransoletkę,którą oglądałam w witrynie sklepu,byłam zaskoczona.
-Widziałem jak ją oglądasz..-czuł się zażenowany.Widziałam to w jego brązowych oczach.-I pomyślałem,że Ci ją kupię.
W tym momencie zadzwonił telefon i romantyczny moment szlag trafił!Wyjęłam telefon i odebrałam nie patrząc na wyświetlacz kto dzwonił.
-Halo ? - powiedziałam.Odpowiedziała mi cisza.
-Halo ? - spytałam po raz drugi i tym razem usłyszałam coś bardzo wyraźnie...
______________________________________________________
Hej ! ;) I jak rozdział ? :D Nasza główna bohaterka to niezła zakupoholiczka ;>
Ciekawe co wymyśli Nikita z tym telefonem ;D
No,więc kolejny rozdział już jest ! Chyba jeden z dłuższych jak myślę ;)
To życzę Wam miłego czytania kochani ! :*
Klejdi,do następnego pyszczki <3

piątek, 16 sierpnia 2013

Rozdział 9

Myślałam , że zaraz spadniemy , że zaraz zginiemy . Samolotem zaczęło coraz bardziej szarpać . W pewnym momencie zrobiło mi się słabo . Przed oczami zaczęły pojawiać się czarne plamy . Zemdlałam.
-Julia. Julia kochanie , żyjesz ? -usłyszałam przestraszony głos mojej rodzicielki .
-Mamo , gdzie ja jestem ? Co się stało ? - spytałam zdezorientowana.
-Jesteśmy w drodze do hotelu skarbie. Zasłabłaś w samolocie -i w tym momencie przypomniało mi się całe zdarzenie w samolocie.Jaka ja byłam głupia , że to zrobiłam . Dopiero teraz zaczyna to do mnie docierać .
-A te ogromne turbulencje ? Nic sie nikomu nie stało ?
-Nie , pilot bezpiecznie wylądował - odpowiedziała już weselsza Margaret
Jechaliśmy tak do hotelu jeszcze 10 min . W czasie drogi oglądałam przepiękne  kanadyjskie widoki .Jest tu tak pięknie ! Nim się zorientowałam byłyśmy już na miejscu . Hotel Pan Pacyffic okazał się być niewielkim , ale za to ekskluzywnym hotelem. Tuż  obok znajdował się niewielki dom .Skądś go kojarzyłam .
-Rezerwacja na nazwisko Roads - powiedziałam obsłudze z recepcji
-Pokój nr 4 , 1 piętro .Miłego pobytu panią życzę
-Dziękujemy -odpowiedziałyśmy z uśmiechem na twarzy .
Kiedy weszłyśmy do naszego pokoju , aż zaniemówiłyśmy z wrażenia .Był to ogromny apartament z tarasem z widokiem na ocean Spokojny .
-Mamo tu jest przepięknie !- wykrzyczałam radośnie i rzuciłam się na łózko
-Masz rację księżniczko . Te twoje koleżanki to muszą cie naprawdę bardzo lubić .
- Bardzo . Jesteśmy jak siostry . Szkoda , że ich z nami nie ma - odpowiedziałam trochę zawiedziona .
- Zadzwoń do nich ! -powiedziała mama . Bez zastanowienia wzięłam telefon i wybrałam nr Sary.
*Oczami Sary*
-Jak myślicie dziewczyny , co z nią ? Może zadzwonimy ? - spytałam się przyjaciółek .Martwiłam się o Jull . Wiedziałam , że ona w wielkim świecie nie radzi sobie zbyt dobrze .
-Pewnie teraz odpoczywa po podróży . Daj jej spokój .Potem zadzwonimy.-odpowiedziała jak zwykle wyluzowana Becca .
-Rebbeca ma rację .Obiecała , że zadzwoni .- powiedziała Jenna . Poplotkowałyśmy jeszcze chwilę . Nagle zadzwonił telefon . Na wyświetlaczu zobaczyłam uśmiechnięta twarz mojej przyjaciółki.
-Dziewczyny Julia dzwoni ! - wykrzyknęłam
-Daj na głośnomówiący-krzyknęły chórem dziewczyny 
-Hej Julia ! 
-Hej dziewczyny! - odpowiedziała wesołym głosem dziewczyna 
-Jak tam ? Opowiadaj !
-Wszystko jest ok . Podczas podróży mieliśmy spore turbulencje , ale tak poza tym to bardzo fajnie . Hotel jest po prostu CUDOWNY ! Kocham was dziewczyny ! -powiedziała Julka . w jej głosie można było wyczuć wzruszenie.
-No to super !
-My też cię kochamy!    
-I tęsknimy !
-Ja tez za wami ogromnie tęsknie ! Muszę kończyć. Zaraz idziemy na spacer z mamą . Paaa .
-Papa - odpowiedziałyśmy 
*Oczami Julii *
-No chodź córciu ! Idziemy - powiedziała mi mama 
 -Daj mi 10 min mamo .Muszę się odświeżyć po podróży -odpowiedziałam . Wyjęłam z walizki ten zestaw i poszłam do łazienki wziąć orzeźwiający prysznic . Uszykowana , skierowałam się do drzwi , gdzie czekała już na mnie mama .
-Ślicznie wyglądasz córciu- skierowała sie do mnie moja rodzicielka . Ja tylko uśmiechnęłam się do niej i wyszłyśmy . Pogoda bardzo nam dokazywała . Słońce ogrzewało naszą skórę . Szłyśmy tak jeszcze jakieś 20 minut podziwiając piękno tego malowniczego miejsca .
-Chciałabym tu kiedyś zamieszkać mamo 
-Ja też córciu . Tu jest zupełnie inaczej niż w Polsce .- odpowiedziała 
Do hotelu wróciłyśmy o 21 . W ostatniej chwili zdążyłyśmy na kolację . Po posiłku udałyśmy się do pokoju . Margaret poszła do łazienki , a ja w tym czasie wyszłam na taras .Usiadłam na fotelu , założyłam słuchawki na uszy . Słuchałam Justina-As Long As You Love Me . Kocham tą piosenkę . Jest to jedna z moich ulubionych .Przymknęłam oczy i zaczęłam nucić melodię . Nawet nie wiem kiedy zaczęłam śpiewać . Ogólnie to lubię śpiewać , ale uważam , że mój głos jest straszny .W pewnym momencie coś trafiło mnie w głowę .
-Ałć ! - pisnęłam . Zdjęłam słuchawki z uszu i rozglądałam się za sprawcą .Uliczka przed hotelem była oświetlona , więc po chwili mogłam ujrzeć osobę .Chłopak stał przed moim tarasem i uwodzicielsko się uśmiecham . Od razu go rozpoznałam .Był to Justin Bieber ! Tak właśnie, Justin Bieber we własnej osobie .Nie wiedziałam co powiedzieć . Zatkało mnie . 
-Pięknie śpiewasz ! Masz talent ! - krzyknął chłopak . Ja momentalnie poczułam rumieńce na policzkach . Jak to możliwe , że mój ukochany piosenkarz stoi właśnie przed moim tarasem i mówi ,że pięknie śpiewam ??!?! 
- Dziękuję - odpowiedziałam prawie  nie usłyszalnie  . Przynajmniej ja tak myślałam , bo chłopak zaraz mi odpowiedział. 
-A proszę bardzo ! Tak pięknej dziewczyny to mogę słuchać całymi dniami - powiedział - A gdzie moje maniery ? Justin jestem - dodał po chwili z uśmiechem na ustach .
-Julia . Jestem twoją wielką fanką ! -odpowiedziałam podekscytowana 
-Oo jak miło . Może dasz się zaprosić na jakiś spacer po okolicy ? - zaproponował chłopak. Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. wiedziałam , że moja mama mnie nigdzie nie puści . Musiałam uciec . Tak właśnie. Uciec . Zajrzałam tylko czy Margaret jest jeszcze w łazience .
-Zaraz zejdę - odpowiedziałam zadowolona 
-To ja czekam na dole mała -powiedział Jus . 
- Jejku on jest taki słodki - pomyślałam . Spakowałam najważniejsze rzeczy do torebki i  już mnie nie było .Kiedy wyszłam w hotelu zobaczyłam jego.Teraz mogłam mu się lepiej przyjrzeć . Miał na sobie to . Wyglądał tak słodko ! zresztą jak zwykle . 
Spacerowaliśmy tak z Justinem jakąś godzinę . Jest świetnym chłopakiem . Śmialiśmy się i wygłupialiśmy przez cały czas . Czułam się jakbym znała go od dziecka .
-To ja już muszę lecieć. Pewnie mama się niepokoi .Miło Cię było poznać Jus -niechętnie powiedziałam chłopakowi.
-Trudno , ale podaj mi swój numer telefonu -odpowiedział .Jak to moje super szczęście , akurat w tym momencie zadzwoniła moja mama.
-Julia , gdzie ty jesteś ? Martwiłam się o Ciebie księżniczko.W tym momencie marsz do hotelu ! -wykrzyknęła mi do słuchawki Margaret.
-Już idę mamo - rozłączyłam się . Powiedziałam chłopakowi krótkie "pa" na do widzenia i już mnie nie było. Zapomniałam , że miałam Justinowi podać swój numer .Weszłam zdyszana do pokoju .Całą drogę biegłam , żeby byc jak najszybciej .
-Julio , gdzie ty byłaś ? - wykrzyczała na cały pokój mama
-Mamo nie krzycz na mnie ! Poznałam Justina ! - odpowiedziałam bardziej radośnie
-Biebera ? - spytała zszokowana
-Tak . Tego Justina Biebera - powiedziałam wesoło
-No to przepraszam . Opowiadaj jak było !
-Mamo on jest wspaniały
Rozmawiałyśmy tak z mamą do 3 . Poszłam tylko się umyć i przebrać w pidżamę i padłam zmęczona na łózko . Ten wyjazd zapowiada się bardzo , ale to bardzo dobrze .
____________________________________________________________
Siemano tu Nikita . Witam was z nowym rozdziałem . Piszcie swoje opinie w komentarzu.Jak już wiele razy wspomniałam jest to dla mnie bardzo ważne . Ogólnie to miałam straszny dzień , jeden z najgorszych . A tak w ogóle to jak wam się podoba nowy wygląd bloga ? Jeszcze raz chciałybyśmy podziękować
harreh . Bez niej ten blog by tak pięknie nie wyglądał . Miłych ostatnich 2 tygodni wakacji wam życzę (: Nikita xoxo

czwartek, 15 sierpnia 2013

Rozdział 8

Mianowicie był to Richard.Były chłopak Sary i Rebecci... Jenna z nim nie była bo twierdzi że nie jest  jej typie. I może nawet się z nią zgadzałam,ale teraz wygląda zupełnie inaczej.Te włosy ! I jeszcze full cap ! Mom,please.Spojrzał na mnie i uśmiechnął się ciepło.Na widok jego uśmiechu nogi mi zmiękły...
-Nie wierzę,że lecisz do Kanady ! - no ja też pomyślałam,stwierdziłam,że zaryzykuje i go pocałuję.
Po prostu spojrzałam w jego oczy i nachyliłam się do pocałunku.Był zaskoczony,ale oddał pocałunek.Najpierw delikatnie,potem bardziej się zaangażował.Zaryzykowałam dlatego,że już niedługo nie będę się nazywać: Julia Meyers tylko Vanessa Roads. Taaak to plan dziewczyn,jak się okazało w walizce był sfałszowany dowód z moim zdjęciem ale nazwisko: Roads,a imię: Vanessa.
Oderwaliśmy się po długim pocałunku i spojrzeliśmy po sobie uśmiechnięci.
-Mam ochotę na więcej,a jak Ty ? -spytałam,kurcze co się ze mną dzieje?! OMFG..
-Mhm..- wymruczał z ustami przy mojej szyi.
-JESTEM SZAAALONA MÓWIĘ CIII ! - wypiszczałam.Przejechałam ręką po jego rozporku dając znak,że liczę na coś więcej.Wziął mnie za rękę i zaciągnął do jednej z toalet zamykając drzwiczki na kluczyk.
Rękami błądziłam po jego plecach i torsie.Szybkim ruchem ściągnęłam z niego koszulkę,a on zaczął rozpinać moją sukienkę. Wszystko działo się tak szybko ! Posadził mnie na małym blacie,gdzie znajdowała się mała umywalka.
-Chcę być w Tobie - szepnął uwodzicielsko i kusząco.
-Wiem,czekam na Ciebie - wymruczałam i zaczerwieniłam się mimo pewności siebie,która przyszła tak nagle.
-Niedługo,kotku - odszepnął w odpowiedzi.
Cholera jasna ! Teraz sobie uświadomiłam,że jestem dziewicą.No i.. to będzie mój pierwszy raz. OMG nie tak to sobie wyobrażałam i na pewno nie z nim.. Ale cóż raz się żyje,prawda ? Uśmiechnęłam się do siebie w myślach. Nie zauważyłam nawet kiedy byłam cała naga no i on też.. O Boże.. Tak mi dobrze ! Obecnie robił mi minetkę i to jak ! Grrr... Pieprzyć to !
-Masz prezerwatywy ? -szepnęłam.
-Nie.. - powiedział ... zawiedziony ?
-Okej ja mam i biorę pigułki jakby coś - powiedziałam dumna z siebie.
Wyjęłam prezerwatywę z mojej kopertówki i podałam ją chłopakowi.On zręcznie nałożył ją na swojego penisa.. no i cóż szybko się uwinął i był we mnie. Awwww, tak mi dobrze !
-Zaraz dojdę - wyjęczałam mu do ucha.
-Ja też. - chłopak odpowiedział.
Niedługo potem było po wszystkim,Richard wyszedł ze mnie i zdjął prezerwatywę.Ubraliśmy się w pośpiechu i jeszcze raz namiętnie pocałowaliśmy.
-Mam nadzieję,że jeszcze się spotkamy - zapytał z nadzieją.
-Tak - odpowiedziałam-na pewno - uśmiechnęłam się ,zapewniając chłopaka.
Najpierw ja wyszłam z toalety,a Richard miał chwilę zaczekać za czym wyjdzie żeby nikt nic nie podejrzewał.Usiadłam obok mojej matki.
-Co tak długo kochanie ? - spytała zaniepokojona.
-Ahh..źle się poczułam - powiedziałam słabo,czułam się jakbym pierwszy raz w życiu jej kłamała,a tak nie było,ale wkrótce jej powiem co tutaj zaszło obiecałam sobie w myślach.Z tą obietnicą spojrzałam w okno uśmiechnęłam się i oddałam się w objęcia Morfeusza.
                                                       
                                                     *kilka godzin później*

-Kotku,obudź się zaraz lądujemy ! - z błogiego snu wybudziła mnie Margaret.
-Proszę zapiąć pasy,zaraz lądujemy - usłyszałam głos stewardessy.
Nagle samolot zaczęło szarpać w różne strony i nie to nie były zwykłe turbulencje...To było coś znacznie gorszego,przestraszyłam się nie na żarty łapiąc mamę za rękę,zamykając oczy....
_______________________________________________________
No hej ludziska ! I jak rozdział ? Nasza główna bohaterka szaleje :D
Bardzo dziękuję Nikicie za pomoc przy scence 18+ :* Z której głownie składał się ten rozdział xd No jestem ciekawa jak z tym samolotem będzie co wymyśli Nikita ? ;)
Szczerze mówiąc zastanawiam się czy nie odejść z teo bloga,ponieważ rozdziały Nikity są lepsze :D Nie mówie,że odcodze,ale rozmyślam nad tym xd Na razie to do zobaczenia przy następnym !
Czytasz=Komentarz
Pozdrawiam,Klejdi :*

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 7

Obudziłam się w świetnym humorze. Rodzice przygotowali mi śniadanie do łóżka .Kocham ich za to . Rozpieszczają mnie cały czas. Po skończonym posiłku ubrałam wcześniej juz uszykowane przez mamę ubrania .
-Mamusiu , ale to nie pasuje do tego !
-Jak to nie , czytałam dzisiaj w internecie , że to najnowszy krzyk mody !
-No chyba , że tak mamo.-moja mama to zawsze jest na topie. Mówią na nią "Modnisia Margaret".Jestem z tego dumna , że mam taką modna mamusię.
-Księżniczko pospiesz się , bo zaraz jedziemy na zakupy do Łodzi !-krzyknął szczęśliwy tata
-Super ! Ale czemu jesteś taki szczęśliwy? -spytałam lekko przerażona.Tata nigdy nie lubił jeździć z nami na zakupy .
-Mamy dla Cibie niespodziankę ! -powiedziała mama
-Kocham niespodzianki ! Co to ?
-Uwaga.... POLECĘ Z TOBĄ DO KANADY ! - pisnęła mama
-Wow , super !-odpowiedziałam ucieszona.W głębi serca nie byłam zadowolona z tego pomysłu.Dziewczyny na pewno chciały żebym odpoczęła od rodziców. No ale cóż .


Po skończonych zakupach przyjechaliśmy do domu . Oczywiście po drodze zahaczyliśmy o Maca.Kiedy już wypakowałam zakupione rzeczy weszłam na mojego laptopa.Oczywiście najpierw sprawdziłam Facebooka .3 nowe wiadomości.
-Ciekawe od kogo -pomyslałam
Pierwsza była od Sary :

I jak przygotowania do wyjazdu kochana ?
Widzimy się jutro na lotnisku o 12:00.
Pamiętaj !
-Och , ta Sara. Zawsze się o mnie troszczy.
Druga była od Becci :
Julia jutro 12:00 !
Nie zapomnij !
Weź aparat !
Może się przydać  !
-Oj ta Rebbeca. Zawsze zakręcona.
Trzecia wiadomość najbardziej mnie zszokowała , ale także ucieszyła.Była od Justin Bieber Polska.Zawsze dostawałam od nich najnowsze wieści z życia Justinka:
Justin Bieber aktualnie przebywam w swoim rodzinnym domu w Kanadzie.
Wiadomo , że zostanie tam cały miesiąc.
Gorszą wiadomością jest to , że piosenkarz przyleciał tam ze swoją ukochaną Seleną Gomez .
-aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa , Justin w Kanadzie ! Mamo ! -wykrzyczałam uradowana 
-To super Julciu . Może go spotkamy .- odpowiedziała uśmiechnięta mama.
-Mamo my musimy go spotkać !

Całą noc myślałam o Justinie. Dziewczyny pewnie wiedziały o tym wcześniej i zrobiły to po to abym spotkała mojego męża.Kocham je !
*Następnego dnia 10:00*
-Julia wstawaj ! - wykrzyczała mi do ucha mama 
-Jeszcze 5 minut mamo - odpowiedziałam zaspana
-Ale za 2 godziny musimy być na lotnisku !
-O matko ! Juz wstaję ! Czemu mnie wcześniej nie obudziłaś ?!?

W pośpiechu założyłam  uszykowaną przez mamę sukienkę , zrobiłam lekki makijaż . Do tego ubrałam moje ulubione buty  . Włosy wyprostowałam .
Podróż zajęła nam godzinę .Lotnisko było w Poznaniu ,więc nie było żadnych problemów 

-Sara !Rebeca!Jenaa! - krzyknęłam uradowana . Dopiero teraz zdałam sobie sprawę co dla mnie zrobiły.
-Julia ! Pięknie wyglądasz ! -krzyknęły chórem
-Kocham was laski ! Dzięki , że to dla mnie zrobiłyście ! Jesteście najlepsze ! 
- Dla ciebie wszystko siostro -powiedziała Sara  
 -Julia na nas już czas ! Pożegnaj się z koleżankami , bo zaraz się spóźnimy na nasz samolot !
*Oczami Sary*
Jaki nasz samolot ?O co chodzi ?
-Będziemy tęsknic kochana ! Trzymaj się ! 
- Ja tez będę za wami tęsknić ! 
-No leć już , bo się spóźnisz na samolot !
-Papa ! 
-Do zobaczenia ! - krzyknęłyśmy
-Dziewczyny o co chodzi z tym " zaraz spóźnimy się na NASZ samolot " ? - spytałam zszokowana 
-Nie mama pojęcia ! - powiedziała Jenna
-Mam nadzieję , że to nie znaczy to o czym myślę ..-dodała Becca 
* W samolocie*
-..... oraz życzymy państwu przyjemnego lotu 
-Ale tu świetnie ! Dziewczyny na prawdę się  postarały ! - powiedziałam mamie 
-Jednak to dobre dziewczyny 
-Mamo ja idę do toalety 
-Dobrze księżniczko 
Samolot był świetny. Oczywiście  1 klasa ! Nie mogłam już usiedzieć w miejscu . Musiałam gdzieś iść . Poszłam do okna . Uchyliłam je i zaczerpnęłam świeżego powietrza. Przypomniały mi się wszystkie chwile spędzone z dziewczynami . Te śmieszne i te smutne . Nie wiem czy dam  radę bez nich . Na szczęśćcie mam mamę .Poszłam o toalety poprawić makijaż . Kiedy z niej wychodziłam zderzyłam się z jakimś chłopakiem .
-Przepraszam bardzo -powiedział chłopak . Miał bardzo znajomy głos.
- Nic się nie stało
Chłopak pomógł mi wstać . Miał na sobie full capa , dlatego nie mogłam zobaczyć jego twarzy.
-Julia ? - spytał chłopak i zdjął czapkę . Okazało się , że to ...
___________________________________________________
Jooł :) Sory ,że rozdział późno , ale byłam na wakacjach z rodziną .... wiecie jak to jest .
Mam nadzieję , że się podoba . Mam pytanie. Ktoś z was wybiera się może na This Is Us ? Jeśli tak to gdzie ? 
Pozdrawiam Nikita xoxo 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
 

wtorek, 6 sierpnia 2013

Rozdział 6

                                                           *oczami Julii*
Po spotkaniu z dziewczynami dużo myślałam o tym wyjeździe,co miałam powiedzieć rodzicom? Przecież nie podejdę do nich i nie powiem: "Hej mamo,tato,lecę do Kanady,wiecie?" To jest po prostu surrealistyczne,wszystko to co się dzieje... Nie wiem jakim cudem dziewczyny dostały się do mojego domu i spakowały mnie już na "mój szczęśliwy wyjazd do Kanady".Spakowana walizka leżała na łóżku,a na walizce leżał bilet do Kanady zabookowany na mnie.

                                             *Retrospekcja oczami Sary*
-Mmm, dziewczyny jak zamierzacie się dostać do mieszkania Julki ? -spytałam naprawdę zdziwiona moje przyjaciółki.-to przecież nie możliwe...
-Spokojnie,spokojnie kochane dostaniemy się - powiedziała złowieszczo Rebecca grzebiąc jednocześnie w torebce.
-Jeeju,co Ty tam nosisz,do cholery,co ? -Jenna wytrzeszczyła na nią oczy z niedowierzaniem.
-To co mi potrzebne,kochanie - powiedziała z protekcjonalnym uśmieszkiem Becky - O,mam ! - pisnęła radośnie.
-Co masz,co masz ? -skakałam wokół niej jak idiotka.
-Mam klucz do jej mieszkania !!- i się zaśmiała Rebcca.
-No serio,skąd Ty to wytrzasnęłaś?-Spytała Jen.
-No zabrałam Julii,a co myślałyście ? -zrobiła zdziwioną minę - dobra laski koniec pogaduszek wchodzimy do środka -uśmiechnęła się
-Skąd mamy pewność że nie ma ich w domu ? -spytałam,chociaż też mi się wydaje że ich nie ma,ale lepie jest mieć tą pewność.
-No,bo są jak zwykle w McDonald's o tej porze-odpowiedziała szybko Jenna.
Weszłyśmy już do ich mieszkania,walizkę znalazłyśmy z łatwością w szafie w pokoju naszej przyjaciółki.Wybrałyśmy fajne i praktyczne ciuchy i.. seksowną bieliznę z Victoria's Secret,którą nosiła Jull.
Dziwie się że matka pozwala jej kupować takie rzeczy,no ale cóż cała ta rodzina jest jakaś dziwna..
-I gotowe ! - pisnęłam radośnie,klaskając w ręce.-jeszcze tylko bilet - położyłam go na samym środku walizki.
-Po tej robocie poszłabym gdzieś na dobrą kawę - powiedziała Jenna,a my z Becks przytaknęłyśmy. -No to idziemy do naszej ulubionej kafejki
                                                       *koniec retrospekcji*
                                                           *oczami Julii*
A mnie nadal zastanawia jak one to zrobiły i... się tu dostały? No cóż to chyba zostanie tajemnicą bo nie mam zamiaru je o to pytać,wcale,nic,a nic.Matka się zdziwi jak zobaczy walizkę,no przecież nie będę jej kłamać. Pfff...O,wilku mowa,mama weszła do pokoju.
-Julia wytłumacz mi w tej chwili co znaczy ta walizka ?!-oj wściekła się,wściekła Margaret to bardzo,bardzo źle.... Ooł..
-Gdyż ja sama nie wiem mamusiu 1 Naprawdę przyszłam i już tu tak było,przysięgam!-zaczęłam się tłumaczyć mamusi bardzo szybko.
-Kochanie ja się tylko spytałam co to do  CHOLERY znaczy ? - wykrzyknęła,jak ona przeklina to jest źleee...Miałam łzy w oczach jak ona mogła na mnie krzyczeć,na swoją księżniczkę ?
-Mamusiu ja na prawde nie wiem - wyszeptałam i się rozpłakałam,Margaret trochę zmiękła i przytulił mnie do siebie.Po chwili powiedziała:
-Skoro tak mówisz to Ci wierzę - powiedziała i uśmiechnęła się po chwili- To te twoje zwariowane,nie odpowiednie dla Ciebie koleżanki włamały się do nas i Cię spakowały ?
-Tak mamusiu - powiedziałam potakująco -Sama nie rozumiem czemu się z nimi zadaje to jest złe towarzystwo...
-Mhm,słonko nie powinnaś,ale się z nimi przyjaźnisz mimo że tego nie pochwalam,ale chyba to zaakceptuje - powiedziała matka.
-Mamusiu mogę spać dzisiaj z wami w pokoju ? -spytałam mamy
-Oczywiście - odpowiedziała Margaret - będzie cudownie jak za dawnych lat ! - pisnęła jak uradowana nastolatka,którą już niestety nie była.
Poszłam do łazienki się umyć,niestety nie mogłam poradzić sobie z myciem włosów więc zawołałam mamę żeby mi je umyła.Byłam już gotowa do spania o 22,więc poszłam do sypialni rodziców i położyłam się na środku łóżka pomiędzy nimi.Powiedziałam im dobranoc i pocałowałam każde z osobna w policzek,jutro będzie ciekawy dzień.
________________________________________________
Heeej,jak podoba Wam się rozdział ? ;)
Przepraszam,że teraz dodaje,ale wakacje :D byłam nad morzem i za bardzo nie miałam czasu kiedy napisać ;/
Starałam się aby rozdział był trochę dłuższy niż zwykle,ogólnie staram się korzystać z Waszych rad ;)
Jak macie jakieś uwagi to zostawiajcie je w komentarzach pod rozdziałem,czekamy na Wasze opinie to daje nam kopa i wenę do pisania !
Dziękujemy serdecznie za Wasze komentarze ! :3
Czytasz=komentujesz
Klejdi ;)