-Chyba cię pogrzało ?!?! To przez te upały .... Jak ty niby chcesz zdobyć to wszystko do środy ? ;o Mamy tylko 2 dni ... - wykrzyczała mi Jen
-Mój tata ma znajomych w biurach podróży , załatwi nam i bilety i hotel.-powiedziała Rebbeca
-No widzisz Jen ;)-odpowiedziałam
-No juz dobra , dobra .A tak w ogóle to po co aż do Kanady ?-spytała Jen
-Wszystkie bardzo dobrze wiemy , że Julia kocha Justina Biebera . A on mieszka w Kanadzie , obok hotelu
Pan Pacyffic.Dziewczyna zobaczy swojego "męża" i zapomni o wszystkich nieudanych kontaktach z chłopakami.
-No muszę Ci powiedzieć , że nieźle to wymyśliłaś.
-Wiem wiem . W końcu znam ją już parę dobrych lat.
*Oczami Jeny*
Impreza skończyła się o 4:00 . Wszyscy się rozeszli . Zostałam tylko ja , Sara i oczywiście Rebbeca . Pomogłyśmy z grubsza ogarnąć dom . Jak zwykle zostałam z Sarą u Rebbeci na noc .-A tak właściwie to kiedy jej to powiemy ?
-W środę . -odpowiedziała Sara
-Aha..-nie miałam siły już dopytywać się o szczegóły
Wszystkie padłyśmy zmęczone do łóżka . Impreza wykończyła nas strasznie . Ale jak to impreza xd
*Rano*
Obudziły mnie promienie słoneczne dobiegające z okna.Nie miałam siły na nic .Był ze mnie wrak człowieka ... Spojrzałam na zegarek , 10:30 ?!?!? Co ? To nie możliwe . Na 11 byłyśmy umówione z Julią .
-DZIEWCZYNY JUŻ 10:30 !!!! - krzyknęłam na całe gardło
-Coooo ? - powiedziała zaspana Rebbeca
-Jak to 10:30 ? Na 11 jesteśmy umówione z Jull ... - wykrzyczała Sara
W domu panował ogromny harmider.Wszystkie latałyśmy jak szalone w poszukiwaniu a to mleka , a to butów . Jak by nas ktoś zobaczył to by chyba zawału dostał.O 10:50 wyszłyśmy z domu. Z Jull byłyśmy umówione w parku nieopodal jej domu. Na miejsce dotarłyśmy o 11:03 . Myślałyśmy , że dziewczyna czeka na nas wkurzona , ale ku naszemu zaskoczeniu nigdzie jej nie było .Była 11:20 a Julia nie przychodziła.Zadzwoniłyśmy do niej.
*Oczami Julii*
-Tato no daaalej , bo się spóźnię ! -krzycałam wkurzona do taty.-Byłam umówiona z dziewczynami o 11 w parku a jest już 11:20 !!
-No już już księżniczko.Na ciebie przecież zawsze poczekają .
-No wiem , ale już bez przesady , 20 min to trochę za duzo....-Nagle zadzwonił mój telefon.To Sara.
-Siema-powiedziałam spokojnie
-Julia możesz nam powiedzieć gdzie ty kurde jesteś? O 11 byłyśmy umówione w parku , a jest już 11:25 ...
-Już jadę .Moi rodzice zaspali i nie mogli mi zrobić śniadania . Już jedziemy
- Czekamy
*Oczami Rebbeci*
-I ? - spytałam wkurzona
-Już jadą . Nie mogła wcześniej bo rodzice zaspali i kurde śniadanka nie mogła sobie sama zrobić...
-To już zaczyna się robić chore ... - powiedziała Jena
-Dlatego ten wyjazd jej bardzo dobrze zrobi . Odizoluje się od rodziców .. To jej pomoże
Za 10 min przyjechała Julia. Tak właśnie PRZYJECHAŁA .. Pogadałyśmy z nią o wczorajszym zajściu. Poszłyśmy w czwórkę do galerii handlowej . Po 3 godzinnych zakupach zrobiłyśmy sobie odpoczynek w Starbucksie.Zamówiłyśmy kawy , i wróciłyśmy do rozmowy. Julia jak zwykle nawijała nam o Bieberze..
Ja i Jen za nim nie przepadamy , ale Sara też za nim szaleje ..Po wypiciu kaw poszłyśmy w stronę domu Jull , ponieważ jej mama kazała nam ją odprowadzić.Pożegnałyśmy się z przyjaciółką i każda z nas udała się do swojego domu .
_________________________________________________
Joł joł . Tu wasza Nikita.Z Kejdii mamy teraz mega pomysł na tego bloga . Ale potrzebne są nam wasze komentarze! Bez nich nie mamy motywacji na pisanie.Więc błagam jeszcze raz : czytasz=komentujesz :)
To dla nas wiele zanczy :)
Nikita <3

Byłam już gotowa,czekałam tylko,aż mama się uszykuje abyśmy mogły pojechać do Sary.Miałam do niej bardzo blisko szybciej doszłybyśmy na piechotę,ale po co,skoro tata może nas podwieźć? Traktowałam go czasami jak mojego "osobistego szofer".W sumie w rzeczywistości tak to wyglądał.Wszędzie mnie zawoził i odbierał,ale akurat to lubię w moim życiu.