poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 5

-Dobra dziewczyny,przygotowania zaczniemy jutro.Musimy zorganizować : bilet lotniczy do Kanady i miejsce w hotelu Pan Pacyffic . Musimy mieć to załatwione najpóźniej do środy.
-Chyba cię pogrzało ?!?! To przez te upały .... Jak ty niby chcesz zdobyć to wszystko do środy ? ;o Mamy tylko 2 dni ... - wykrzyczała mi Jen
-Mój tata ma znajomych w biurach podróży , załatwi nam i bilety i hotel.-powiedziała Rebbeca
-No widzisz Jen ;)-odpowiedziałam
-No juz dobra , dobra .A tak w ogóle to po co aż do Kanady ?-spytała Jen
-Wszystkie bardzo dobrze wiemy , że Julia kocha Justina Biebera . A on mieszka w Kanadzie , obok hotelu
Pan Pacyffic.Dziewczyna zobaczy swojego "męża" i zapomni o wszystkich nieudanych kontaktach z chłopakami.
-No muszę Ci powiedzieć , że nieźle to wymyśliłaś.
-Wiem wiem . W końcu znam ją już parę dobrych lat.
*Oczami Jeny*
Impreza skończyła się o 4:00 . Wszyscy się rozeszli . Zostałam tylko ja , Sara i oczywiście Rebbeca . Pomogłyśmy z grubsza ogarnąć dom . Jak zwykle zostałam z Sarą u Rebbeci na noc .
-A tak właściwie to kiedy jej to powiemy ?
-W środę . -odpowiedziała Sara
-Aha..-nie miałam siły już dopytywać się o szczegóły
Wszystkie padłyśmy zmęczone do łóżka . Impreza wykończyła nas strasznie . Ale jak to impreza xd
*Rano*
Obudziły mnie promienie słoneczne dobiegające z okna.Nie miałam siły na nic .Był ze mnie wrak człowieka ... Spojrzałam na zegarek , 10:30 ?!?!? Co ? To nie możliwe . Na 11 byłyśmy umówione z Julią .
-DZIEWCZYNY JUŻ 10:30 !!!! - krzyknęłam na całe gardło
-Coooo ? - powiedziała zaspana Rebbeca 
-Jak to 10:30 ? Na 11 jesteśmy umówione z Jull ... - wykrzyczała Sara 
W domu panował ogromny harmider.Wszystkie latałyśmy jak szalone w poszukiwaniu a to mleka , a to butów . Jak by nas ktoś zobaczył to by chyba zawału dostał.O 10:50 wyszłyśmy z domu. Z Jull byłyśmy umówione w parku nieopodal jej domu. Na miejsce dotarłyśmy o 11:03 . Myślałyśmy , że dziewczyna czeka na nas wkurzona , ale ku naszemu zaskoczeniu nigdzie jej nie było .Była 11:20 a Julia nie przychodziła.Zadzwoniłyśmy do niej.
*Oczami Julii*
-Tato no daaalej , bo się spóźnię ! -krzycałam wkurzona do taty.-Byłam umówiona z dziewczynami o 11 w parku a jest już 11:20 !! 
-No już już księżniczko.Na ciebie przecież zawsze poczekają .
-No wiem , ale już bez przesady , 20 min to trochę za duzo....-Nagle zadzwonił mój telefon.To Sara.
-Siema-powiedziałam spokojnie
-Julia możesz nam powiedzieć gdzie ty kurde jesteś? O 11 byłyśmy umówione w parku , a jest już 11:25 ...
-Już jadę .Moi rodzice zaspali i nie mogli mi zrobić śniadania . Już jedziemy
- Czekamy
*Oczami Rebbeci*
-I ? - spytałam wkurzona
-Już jadą . Nie mogła wcześniej bo rodzice zaspali i kurde śniadanka nie mogła sobie sama zrobić...
-To już zaczyna się robić chore ... - powiedziała Jena
-Dlatego ten wyjazd jej bardzo dobrze zrobi . Odizoluje się od rodziców .. To jej pomoże
Za 10 min przyjechała Julia. Tak właśnie PRZYJECHAŁA .. Pogadałyśmy z nią o wczorajszym zajściu. Poszłyśmy w czwórkę do galerii handlowej  . Po 3 godzinnych zakupach zrobiłyśmy sobie odpoczynek w Starbucksie.Zamówiłyśmy kawy , i wróciłyśmy do rozmowy. Julia jak zwykle nawijała nam o Bieberze.. 
Ja i Jen za nim nie przepadamy , ale Sara też za nim szaleje ..Po wypiciu kaw  poszłyśmy w stronę domu Jull , ponieważ jej mama kazała nam ją odprowadzić.Pożegnałyśmy się z przyjaciółką i każda z nas udała się do swojego domu .
_________________________________________________
Joł joł . Tu wasza Nikita.Z Kejdii mamy teraz mega pomysł na tego bloga . Ale potrzebne są nam wasze komentarze! Bez nich nie mamy motywacji na pisanie.Więc błagam jeszcze raz : czytasz=komentujesz :)
To dla nas wiele zanczy :) 
Nikita <3  

piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 4

Siedzę już w domu i rozmyślam.. Co jest ze mną nie tak ? Jestem ładna,fajna,bogata,mam zajebistych rodziców. To czemu nikt mnie nie chce ? Obecnie siedzę przy laptopie i słucham dołującej muzyki,a przyjaciółki mnie pocieszają na facebooku.Może obejrzę jakiś fajny film ? Tylko jaki... Wiem! Ostatmia piosenka,chociaż się wypłaczę.
Siedziałam spokojnie i byłam już w połowie filmu,gdy do pokoju wchodzi moja matka.
-Julia,kochanie czemu nie zawołałaś mnie na film?obejrzałybyśmy razeem-powiedziała zawiedziona mama.
-Chcesz to mogę włączyć od początku i obejrzymy wspólnie-odpowiedziałam potulnie mamie.
-Jasne,kotku-uśmiechnęła się do mnie.
Poszła jeszcze szybko po popcorn i oglądałyśmy film.Trochę to idiotyczne że siedzę i załamuje się przy filmie razem z moją matką gdy powinnam robić to z moimi przyjaciółkami,ale ja jestem inna.Mama długo wypytywała się mnie o co poszło na imprezie,aż w końcu jej opowiedziałam co zaszło.
-...no i odwrócił się ode mnie i poszedł,tyle cała historia-chciałam powiedzieć że jestem tak nieśmiała przez nich czyli przez rodziców,ale jak zawsze stchórzyłam.
-Nie martw się córciu znajdziesz sobie kogoś..napewno...kiedyś tam. - pocieszała matka
-Tylko że ja nie chcę KOGOŚ tylko JEGO! I nie KIEDYŚ tam tylko TERAZ-wybuchłam
-Uspokój się skarbie,naprawdę będzie dobrze - uśmiechnęła się przepraszająco.
-Jasne - zgodziłam się z nią bo niby jak inaczej ?
                                                                  *Oczami Sary*
-Ej,Jen co myślisz o Julii ? - Było mi głupio z jej powodu.My siedziałyśmy z dziewczynami na imprezie Rebecci,a ona w domu.Szczerze mówiąc impreza zaczęła się dopiero teraz na dobre.
-Jej problem! Spieprzyła ? Spieprzyła,mówi się trudno. Chciałyśmy pomóc - odpowiedziała.
Mnie to zżerało od środka,nie miałam sumienia w końcu to moja,przepraszam NASZA przyjaciółka.Kochałam ją jak siostrę której nie mam,ale mnie wkurza,no cóż...
-Jenna,niby ma racje,ale też się martwię o Jull,Sara pomożemy jej prawda ? - spytała Rebecca
-No jasne! Ja już mam plan - powiedziałam nieco... złowieszczo ?
-Nie tylko nie to ! - pisnęła Jenna,ale wiem że w głebi duszy się cieszyła z tego pomysłu tak jak ja i Reb .
-Dobra dziewczyny,przygotowania zaczniemy jutro.Musimy zorganizować...
_______________________________________________________
Hej,hej i czołem ludziska!
Przepraszam że NN jest dopiero teraz,ale miałam dużo na głowie.
W środę wieczorem zmarł mi jeszcze dziadek i przygotowania do pogrzebu i wgl,rozumiecie? Cóż pogrzeb jest jutro,ale z notką dałam radę dzisiaj,mam nadzieję że rozdziały będą pojawiały się szybciej ;)
Pozdrawiam,Klejdi ;3

poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 3

 *impreza*
Jest wspaniale , pomijając fakt , że mama siedzi przy stole i mnie obserwuje ...Rebecca zaprosiła prawie całą szkołę .Wynajęła DJ , zmówiła żarcie - po prostu wymarzona impra.Sama bym taką zrobiła , ale mam jeden spory problem ... - moi rodzice -_-
-No idź do niego ! - namawiała mnie Sara
-Zagadaj , wiesz jacy są chłopacy -dodała Jenna
-Ale ja się boję ...- jak zawsze nie miałam odwagi
-Dobra , to sama do niego idę ! Zaraz będę - powiedziała Sara.Moja przyjaciółka zawsze stawiała na swoim . Trochę się jej z tego względu bałam ...
*oczami Sary*
Musiałam do niego iść .Mike to chłopak w którym podkochuje się Julia. Przynajmniej ja tak sądzę . Zawsze jak on przechodzi obok zamyka sie w sobie.Muszę to zmienić!Nie mogę patrzeć na to jak dziewczyna cierpi po tamtej sytuacji z Johnem.
-Heeej Mike .Jak sie podoba impreza ? 
-O siema . Jest zajefajna !
-Słuchaj mam do Ciebie prośbę....
-O nie nie nie , ja nie dam się w nic wrobić !
-Ale mi chodziło o to , żebyś  pogadał z Julią i z nią zatańczył .
-No dobra , ale nie licz na to , że będę z nią chodził!
-Ok ;)
Przekonałam go ! Mike nie darzył zbytnio sympatią Julię.Uważał , że jest za bardzo rozpieszczoną dziewczyną.W dodatku Julia miała dziwny nawyk . Non stop poprawiała swoja grzywkę .Siedzę z nią w ławce więc nieraz liczę ile razy to zrobiła . Jej rekord to 150 razy podczas 1 lekcji ! ;o 
-Gotowe .-powiedziałam szeptem do Rebbeci
-Myślisz , .że się nie wkurzy ?-odpowiedziała Rebbeca
-Niee , przecież robimy to bo ją kochamy i chcemy żeby zapomniała o Johnie .
-No wiem wiem .
Julia w tym czasie bawiła się z Jenną .Ruchem głowy poprosiłyśmy Jenne żeby do nas przyszła.Dziewczyna po chwili była z nami .
-I jak ? -spytała Jenna
-Rewelacyjnie ! Mike powinien zaraz do niej podejść 
*oczami Julii*
Dziewczyny znowu miały jakiś plan.. Jak zwykle na siłę swatają mnie z chłopakami . Nie cierpię tego .Wiem , że chcą dla mnie dobrze , ale bez przesady.Jak będę chciała to znajdę sobie chłopaka...a tak w ogóle to gdzie moja mama ?!? przed chwilą jeszcze siedziała przy stole a teraz zniknęła .Może po prostu sobie poszła . Było by świetnie ! Moje rozmyślenia przezwał znajomy mi głos chłopaka.Był to Mike.
-Hej Julia . Jak się bawisz ?
-Hhhhhhhej-nie wiedziałam co powiedzieć.Zawsze przy chłopakach zachowywałam się jak idiotka  .-A oookkkej . A ty ?-jaka jestem głupia .. cały czas patrzę się w podłogę i poprawiał grzywkę ..
-Super impreza !Julia , wszystko okej ?
-Ttttakk , czemu pyttasz ? 
-Bo zachowujesz się jakoś dziwnie.Popatrz na mnie , a nie cały czas w podłogę ! 
Spojrzałam się na ułamek sekundy na niego i potem wróciłam do mojej poprzedniej pozycji.
-Julia nie wiem co się z tobą dzieje , ale w taki sposób nie chcę z tobą rozmawiać . Cześć .
Czy on właśnie sobie poszedł ?!?! Ale co ja takiego zrobiłam ? Oni wszyscy są tacy sami ! 
Z .płaczem wybiegłam z imprezy.
-Julka czeeekaj ! -był to głos moich przyjaciółek , ale w tym momencie nie chciałam z niemi gadać.
Byłam załamana . Po raz kolejny mama pecha z chłopakami ...
Nagle usłyszałam głos mojej rodzicielki . Była w samochodzie razem z moim tatą . Wołali mnie abym do nich poszła . Oczywiście ja , grzeczna córeczka weszłam do samochodu i pojechaliśmy wszyscy razem do maca na lody.Rodzice myśleli , że to poprawi mi humor . Niestety się mylili... 
___________________________________________________________________________________
siema tu  Nikita .Tak jak moja przyjaciółka Kejdii , chciałabym bardzo poprosić o zostawianie komentarzy ;) Dla was to tylko kilka sekund , a dla nas to wiele znaczy . Jak podoba wam się rozdział ? Niestety muszę teraz pisać rozdziały rano , bo potem cały dzień spędzam z rodziną z Ameryki .Jeszcze raz prosze o komentarze .Wasza Nikita <33

sobota, 13 lipca 2013

Rozdział 2

Nieubłaganie zbliżała się impreza u Rebecci.Była już 19.00,a o 20 miałam być u Sary.I co ja teraz zrobię ?! Miałam iść,ale przecież nie ucieknę i nie wyskoczę przez okno z 3 piętra...Jedna,jedyna opcja: powiedzieć rodzicom.Wyszłam z mojego pokoju i skierowałam swe kroki do salonu,gdzie obecnie znajdowali się rodzice.
-Mamo,tato..-zaczęłam oficjalne,ale bardzo niepewnie,odchrząknęłam-CzymogęiśćnaimprezędoRebeccidzisiaj?-wyrzuciłam na jednym wydechu.
-Co?Powtórz wolniej córciu-powiedziała mama.
-Dobrze,więc.. Czy mogę iść na imprezę do Rebecci dzisiaj ? - zapytałam przerażona
-A kto tam będzie?-spytał tata
-Głównie ludzie z naszej klasy i... szkoły-odpowiedziałam.
-No cóż możesz iść - odpowiedziała spokojnie mama,a ja zaczęłam piszczeć ze szczęścia-ale.. Ja idę z tobą.-No tak i wszystko zepsuła...Jak zawsze.
-Tylko że umówiłam się już z Sarą o 20 u niej.-powiedziałam zakłopotana.
-No więc pójdę do niej z tobą. Czyż to nie cudownie-Rozpromieniła się moja jakże nadopiekuńcza mama.Nie pomyślałam.. wcale nie jest cudownie.
-Tak-odpowiedziałam nieszczerze i poszłam do mojego pokoju się szykować.Mama jak zwykle narobi mi siary przy innych czy tak musi być zawsze ? No błagam was! Zabierzcie mnie stąd! Kiedyś mi nie przeszkadzało że mama wszędzie ze mną łaziła,wręcz przeciwnie cieszyło mnie to,ale teraz jestem w takim wieku że wszystko mnie irytuje.Chyba to jest zrozumiałe,prawda?
Ubrałam dżinsowe rurki,białą bluzkę z serduszkiem,moje ulubione granatowe conversy,szarą czapkę,srebrne kolczyki i ukochaną bransoletkę z charmsami.
Byłam już gotowa,czekałam tylko,aż mama się uszykuje abyśmy mogły pojechać do Sary.Miałam do niej bardzo blisko szybciej doszłybyśmy na piechotę,ale po co,skoro tata może nas podwieźć? Traktowałam go czasami jak mojego "osobistego szofer".W sumie w rzeczywistości tak to wyglądał.Wszędzie mnie zawoził i odbierał,ale akurat to lubię w moim życiu.
*
10 minut później siedziałam już u Sary w pokoju i pomagałam jej się szykować.Wybrałyśmy dla niej świetny strój.Mianowicie: szare legginsy,biała koszulka na ramiączkach ze srebrnymi cekinkami,szare obcasy,biało-miętowa kopertówka,srebrne bransoletki i kolczyki w tym samym kolorze do kompletu.Brakowało nam tylko pięknych makijaży i idealnych fryzur,które by pasowały do naszych stroi.Dopracowując szczegóły dużo rozmawiałyśmy. Sara jak to Sara już rzucała mi aluzje,że przyszłam/przyjechałam z mamą i że narobi mi siary na imprezie.
-Słuchaj,Jul - zaczęła dobrotliwym tonem moja przyjaciółka - musisz się od niej odciąć,przecież całe życie z nią nie będziesz zresztą nie wiem.Twoja sprawa.Co z Johnem ?-zmieniła temat.
No nic..Wszystko po staremu nadal jest z Marcie - odpowiedziałam łamiącym się głosem,wiedząc że zobaczę ich dziś na imprezie RAZEM.- A co z Jacobem ? - odgryzłam się Sarze.
-Jake?A no nic nadal jest Lolą,a czemu pytasz?-podejrzliwie na mnie spojrzała,jakby się czegoś spodziewała.
-Nie,nic - uśmiechnęłam się do niej - to jak jedziemy do Rebecci ?
-Jasne,czekamy tylko na Jennę - Odpowiedziała Sar ze swoim iPhonem w ręku szczerząc się od ucha do ucha.
___________________________________________________
To na tyle :)
Jak Wam się podoba ? :D Prosimy z Nikitą o komentowanie naszych rozdziałów przez wszystkie czytające osoby.To daje nam kopa w tyłek i wenę na dalsze pisanie ! ;>
Pozdrawiam,Klejdi ;3

poniedziałek, 8 lipca 2013

Rozdział 1

Wszystko zaczęło się kiedy się urodziłam.Rodzice psuli mi wszystko co chciałam.Taty często nie było w domu , a mama była "kurą domową" , która nic nie robiła.Na obiad chodziliśmy albo do babci albo do restauracji , KFC lub McDonalda .Jestem jedynaczką.Bardzo rozpieszczona jedynaczką.Może i mi zazdroszczą nowych ubrań , butów ale chętnie bym się z nimi zamieniła.Chciałabym żyć jak normalna nastolatka.Jestem zakochana w pewnym chłopaku.Ma na imię John.Podkochuję się w nim już od przedszkola.2 lata tema byłam z nim umówiona na festiwal z okazji końca lata.Byłam bardzo podekscytowana , że pójdę tam z miłością mojego życia.Z Johnem byłam umówiona o 15 przy bloku mojej i jego babci.Oczywiście nie odbyło się bez podwózki rodziców.Usiadłam na ławce i czekałam na chłopaka.Minęło 5,10,20 minut a jego nie było.Załamana skierowałam się w stronę domu.Nie wiedziałam czemu nie przyszedł.Może zachorował...Nieee, na pewno by mi powiedział.Weszłam do domu trzaskając drzwiami.Poszłam do swojego pokoju i zamknęłam się na klucz.Słyszałam głosy moich rodziców.Chcieli wiedzieć co się stało.Nie miałam siły z nimi rozmawiać.Włączyłam jakąś przymulającą piosenkę i spoglądałam co się dzieje pod blokiem.Nagle zauważyłam Johna z moim wrogiem nr 1 Jessicą.Trzymali się za ręce i szli w stronę amfiteatru gdzie odbywał się festiwal.w tym momencie życie mi się zawaliło.Chłopak w którym się zakochałam wystawił mnie do wiatru po to aby się spotkać z tą debilką.Zaczęłam płakać.Wyjęłam z szafki żyletkę.Często się cięłam.Miałam dosyć życia jak księżniczka.Przejechał żyletką po moim nadgarstku.Krew zaczęła spływać strumieniem.Chciałam się zabić.Nie wiedziałam co ze sobą zrobić.Wiedziałam że już nigdy nie odnajdę chłopaka którego będę tak kochać jak Johna.
Od tamtej pory już nigdy nie umówiłam się z jakimś chłopakiem.
***
-Juleczko , wstawaj kochanie-usłyszałam głos mojej mamy.
-Już wstaję mamoo
Dzisiaj zakończenie roku szkolnego i upragnione wakacje!Codziennie będę się spotykała z przyjaciółmi,chodziła na imprezy , jeździła nad jezioro....To tylko marzenia.Rodzice jak w każde wakacje będą mnie trzymali jak w klatce.Kiedy już będę chciała gdzieś wyjść to tylko pod warunkiem , że mnie tam zawiozą i będę z nimi cały czas w kontakcie telefonicznym.Już mam tego dosyć.Ubrałam się w to
umyłam się , zjadłam śniadanie i zrobiłam sobie lekki makijaż.Mój tata już czekał na mnie , żeby mnie zawieść.Najlepsze było to , że do szkoły miałam zaledwie 5 min drogi na pieszo...Pożegnałam się z tata i ruszyłam w stronę klasy.Po drodze spotkałam moją najlepsza przyjaciółkę Sarę .
-Heej Julka!Ślicznie wyglądasz -powiedziała Sara całując mnie na powitanie w policzek
-Cześć Sara ! Dziękuję, ty też - odpowiedziałam przyjaciółce
Z Sarą przyjaźnię się już od 1 klasy podstawówki.Od kiedy tylko pamiętam spędzamy ze sobą wolny czas.
Weszłyśmy do sali , gdzie była już reszta klasy.Większość moich znajomych mówi na mnie "Księżniczka". Jest to już wkurzające, ale co zrobić.. Zakończenie rozpoczęło się o 11.Każda klasa miała o innej godzinie.Trzecia o 10,pierwsza o 11 a druga o 12 .Jak co roku mam świadectwo z czerwonym paskiem.Rodzice chyba by mnie zabili gdybym miała kiepską średnią.Po rozdaniu świadectw w klasie wszyscy się rozeszliśmy.Dziewczyny mówiły między sobą o imprezach , które planują już od maja.
-Julia , ty też wpadniesz prawda ?-spytała się Rebecca , moja 2 najlepsza przyjaciółka 
-Jaasne - odpowiedziałam niepewnie , ponieważ wiedziałam , że rodzice mnie na pewno nie puszczą
-To o 20 u mnie - powiedziała Sara
Ja tylko przytaknęłam i poszłam w stronę samochodu taty
___________________________________________________________________________________
To ja Nikita . Sory , że rozdział tak późno ale była na wakacjach z rodziną ..... To mój pierwszy wpis na tym blogu więc nie wiem czy będzie się podobać.