sobota, 12 października 2013

Rozdział 16

Obudziłam się wypoczęte z uśmiechem na twarzy.Kurczę ja to mam szczęście - pomyślałam.Nie wiem czy z tym wspólnym mieszkaniem to nie za szybko? Bo w sumie co ja Justina znam ? ( to znaczy osobiście) Ile? Dosyć krótko.Ale jedno jest pewne: jestem z nim szczęśliwa.Zaczęłam szukać chłopaka w łóżku,ale go nie zastałam.Założyłam szlafrok i moje ukochane kapciuszki,króliczki i podreptałam na dół do kuchni.Tam też go nie było,ale słyszałam głosy dochodzące z salonu.Na kanapie siedział Jus i Zayn z Sarah.Czemu tak wcześnie, w naszym domu, do cholery ?! Mimo mojej bulwersacji uśmiechnęłam się.
-Hej - przywitałam się i szybko wskoczyłam na kolana mojego ukochanego.Jus zachichotał.
-Witaj piękna - szepnął w moje włosy.
-Bleee, bo się zaraz porzygam od tych waszych czułości - powiedziała Sarah.
Zayn się tylko zaśmiał z jej odpowiedzi i pocałował ją w policzek.Teraz z kolei to ja byłam tą co wydawało się to słodkie,aż do omdlenia.Mimo to nie odezwałam się.Cholera byłam głodna.Ale był jeden oczywisty problem nie umiem gotować,nawet kanapki zrobić.Bo wszystko robiła za mnie mama.
-Jestem głodna,a wy nie ? -spytałam
-Jesteśmy!- powiedzieli chórem
-To sobie zróbcie śniadanie i mi przy okazji też - krzyknęłam w drodze do sypialni,abym mogła się ubrać.
Z racji,że to Kanada było zimno. Ubrałam brązowe botki na koturnie,niebieskie rurki,fioletową koszulkę na długi rękaw,szarą chuste i do dopełnienia wszystkiego szarą czapkę.Będę chamska i powiem że wyglądałam cudownie !!Zeszłam na dół,gdzie śniadanie było już gotowe.Była jajecznica i tosty.Pychotka! Spojrzałam na telefon.Miałam 187 nieodebranych połączeń od mamy i taty.Plus 30 sms-ów.Kurczę zapomniałam rano do nich zadzwonić.Martwią się już.Wyszłam szybko na korytarz i zadzwoniłam do mamy.
-Mamusiu! Tak bardzo przepraszam,że zapomniałam zadzwonić - powiedziałam szybko.
-Kochanie ! Jak mogłaś?! Wiesz jak się o Ciebie martwimy mieliśmy do Was jechać ! - wywrzeszczała Margaret.
-Spokojnie wszystko w porządku. - uspokoiłam ją.
-Mam nadzieję ! - fuknęła i rozłączyła się.
Zaczęłam płakać.Mamusia rozłączyła się tak po prostu! Jak mogła? Bez pożegnania?! Płakałam i płakałam dopóki nie przyszła do mnie Sarah i nie wzięła mnie w objęcia.
-Co się stało ? - spytała przyjaciółka kojącym głosem.
-Mamusia dzwoniła i rozłączyła się tak poprostu bez pożegnania - zaczęłam płakać jeszcze bardziej,a dziewczyna głaskała mnie po plecach.
-Patrz rozmazałaś cały makijaż, idziemy na górę zrobić ci nowy - ekscytowała się
-Okej - pociągnęłam nosem i poszłam za Sarah do mojej sypialni.
Usiadłam na toaletce a Sarah zaczęła mnie malować.
-Opowiadaj,jak to jest mieć własny dom ? Jeszcze mieszkasz ze swoim ukochanym ! - dziewczyna wypytywała się mnie.
-No wiesz to dopiero pierwszy dzień w tym domu.Noc się nie liczy - zachichotałam.
-Rozumiem,ale jakie to uczucie ? -dążyła dalej.
-Cudowne,rodzice nie siedzą na głowie niby fajnie,ale nie dla mnie.Tęsknie za nimi cholernie.Ups! Przeklnęłam przepraszam Sar. - zachichotałam,co ze mną ?
-Okeeeeeeeeej. A ja jestem z Zaynem.Po prostu nie wierzę! Kocham Go i to tak mocnoo ! - jarała się.
-Wiem kochanie wiem.
-Ciekawe jak Rebbecca i Jenna. Mam pomysł ! Trzeba zrobić Pidżama Party! u Cibie Jul ! - powieziała podekscytowana Sarah,kocham tą dziewczynę.
-Jasne,nie ma sprawy-przytaknęłam ochoczo.
-Skończyłam makijaż,schodzimy na dół? - spytała
-Jasne.  - uśmiechnęłam się.
Zeszłyśmy na dół do salonu,a to co tam zobaczyłam było szokujące...
__________________________________________________________
Przepraszam,przepraszam ! Długo nie było rozdziału z mojej winy.Brak czasu i wgl. mam nadzieję że rozumiecie (:
Sądzę,że rozdział udany,chociaż trochę nudny.Postaram się poprawić przy następnym.obiecuję c;
To chyba na tyle ;>
Czytasz=komentujesz
Pozdrawiam,
Klejdi <3

sobota, 21 września 2013

Rozdział 15

Nie chciałam już tu dłużej siedzieć.Wszyscy ludzie się na mnie podejrzanie patrzyli.Czy ja im coś zrobiłam? Trudno się mówi.
-Justin ja chcę już do domu-byłam już tym wszystkim zmęczona.
-Kotku,jeszcze 30 minut i wychodzimy, dobrze?
-Ale ani minuty dłużej
-Oczywiście
Nagle światła zgasły, a na ekranie pojawiła się ostatnia nominacja-Gwiazda Roku 2013.Wiedziałam bardzo dobrze, że Justin jest nominowany.Pamiętam jak głosowałam na niego w internecie.
-Panie i panowie.Tegoroczną nagrode Gwiazdy Roku otrzymuje....
Proszę państwa w tym roku mamy remis! Justin Bieber i One Direction. Kochani macie wspaniałych fanów.Pozazdrościć.
-Dziękujemy wam wszystkim bardzo bardzo bardzo mocno.Bez was nasza kariera nie miałaby sensu.Jesteście wspaniali! Kochamy was!-zaczął Liam
-Chcielibyśmy także pogratulować naszemu przyjacielowi.Justin, jesteś wielki!-dodał Niall.Teraz głos zabrał Jus.
-Nie wiem co powiedzieć.Chciałbym podziękować wszystkim Beliebers na całym świecie,wam chłopaki za to że zawsze mnie wspieracie oraz pewnej osobie.
                            *Oczami Julii*
-...oraz pewnej osobie.Tak,właśnie tobie Julio.Dzięki tobie zmieniam się na lepsze.
Czułam jak na mojej twarzy pojawił się spory rumieniec.Reflektory zaczęły pokazywać na mnie. Nie wiedziałam co zrobić.Usmiechałam się tylko lekko i próbowałam nie myśleć jak bardzo się upokarzam.Po chwili cala ekipa wróciła na swoje miejsca.Pogratulowałam wszystkim i zaczęliśmy się zbierać do domów.
Prawie każdy jechał osobno.Ja z Justinem, Sara z Zaynen, Rebbeca z Niallem, Jena z Louisem a Harry z Liamem. Jechaliśmy już dosyć długo.Po chwili zorientowalam się ,że jedziemy dziwną drogą.
-Justin,ale hotel jest w inną stronę.
-Wiem kochanie, ale mam dla ciebie ostatnią najważniejszą niespodziankę.
Po chwili zatrzymaliśmy się.Było ciemno i nie wiedziałam gdzie jesteśmy. Otworzyłam drzwi samochodu i ujrzałam dom.Ale nie był to zwykły dom.Mieszka tu Justin. -Po co przyjechaliśmy do ciebie?
-Od dziś mieszkasz ze mną! Wszystkie twoje rzeczy są już w środku.
-A rodzice?
-Stwierdzili,że to świetny pomysł.Cieszysz się?
-Ty się pytasz czy się cieszę? Kochanie to spełnienie moich marzeń! Kocham Cię! -rzuciłam się mojemu chłopakowi na szyję.To chyba najwspanialsza rzecz jaka mi się przytrafiła.
-Choć, zobaczysz naszą sypialnie.
Szliśmy na piętro domu. Jak na razie było tam tak jak pamiętam. Jus otworzył drzwi do jego byłej sypialni.Przed moimi oczami ukazała się ogromna sypialnia,  urządzona w nowoczesnym stylu.
-Jest przepiękna!
-Cieszę się że ci się podoba,ale choć już spać. Widzę że jesteś zmęczona.
Kiedy już się odświeżyłam, na łóżku zastalam słodko śpiącego Justina. Jak najciszej mogłam wtulilam się w jego nagi tors.
-Kocham Cię. Śpij dobre- usłyszałam szept.Moje życie zmienia się o 360 stopni. Oczywiście na lepsze.
_____________________________________
Kochani, przepraszam was bardzo że rozdział tak późno,ale kompletnie nie mialam czasu. Szkoła szkoła szkoła. Nie lubię tego. Nasz Nialluś ma już 20 lat ;c czas leci....
Jeśli czytacie to proszę was o komentarz. Dzięki temu wiemy że mamy to dla kogo pisać.
Nikita

poniedziałek, 9 września 2013

Rozdział 14

Nie mogłam sobie lepiej wymarzyć moich urodzin. I jeszcze dziewczyny za kulisami.Pobiegłam szybko do nich,aby się przywitać.
-WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO ! - pisnęły chórem,aż mnie uszy zabolały.
Wzruszyłam się,gdy każda z nich do mnie podeszła i złożyła życzenia najdłużej ściskała mnie oczywiście Sarah.Kurczę,jak ja się za nimi wszystkimi stęskniłam.
-Kocham Was-wyszeptałam przez łzy i zachichotałam,a przyjaciółki zawtórowały mi.
Postałam tam z nimi do końca koncertu i rozmawiałyśmy.W pewnej chwili zjawili się chłopcy.
-Chłopaki,to są moje...-zaczęłam,ale Zayn mi się wciął.
-My się znamy,prawda moje panie ? - Zayn zaśmiał się i objął Sarah ramieniem,a ona spaliła buraka..Ale wszyscy wiedzieli,że jest prze-przeszczęśliwa.
-It's party time ! - zaśpiewała Jenna,a chłopcy potaknęli.
-Limuzyna czeka - powiedzieli.
Jus objął mnie ramieniem i wyprowadził przed budynek,gdzie stała ogromna czarna limuzyna do której wszyscy wsiedliśmy (po za moimi rodzicami,oczywiście).Siedzieliśmy koło siebie i piliśmy szampana.Zauważyłam,że Niall klei się do Rebecci.I byłam szczęśliwa z tego powodu,bo wiem,że to był/jest jej idol.W pewnym momencie limuzyna zwolniła tempo i zatrzymała się,a szofer otworzył nam drzwi.
-No,więc niespodzianka wieczoru!-powiedział Jus,a ja patrzyłam na niego nic nie rozumiejąc.Chłopak westchnął i powiedział: -No,zabieramy Was na galę MTV Video Music Awards 2013.
-Aaaa - pisnęłam z laskami,byłyśmy w szoku.Dobrze,że ubrałyśmy suknie wieczorowe. Ufff.!
-Kocham Cię-rzuciłam się mojemu chłopakowi na szyję.Dziewczyny wydały swoje zbiorowe: ouuu,jakie to słodkie.
Wkroczyliśmy dumnym krokiem na halę gdzie miała odbywać się gala.Z tego co zauważyłam dziewczyny już znalazły sobie drugie połówki pośród chłopaków: Rebbecca z Niallem,Sarah z Zaynem,a Jenna z Louisem,tylko Liam i Harry zostali sami.Szkoda mi się ich zrobiło.A no tak,a ja byłam z Justinem.Zapomniałam,idiotka ze mnie.Byłam w centrum uwagi nie po raz pierwszy,ale ci paparazzi błyski fleshów i wogóle,rozumiecie? Nie? No to kiedyś może zrozumiecie jak będziecie sławni albo jak będziecie mieć sławnego chłopaka,jak ja.Wszystko było pięknie do czasu.... Pojawiła się Selena Gomez z Perrie Edwards. A one cóż rzuciły się na chłopaków to znaczy, Sel na Justina,a Perrie na Zayna. A chłopcy cóż powiedzieć,że byli zszokowani to niedopowiedzenie.Bali się Nas. Miałam ochotę śmiać się,ale czułam się też zazdrosna.A tu nagle...Szok ! Selena mrugnęła do mnie i bezgłośnie wyszeptała:
-Spokojnie! To tylko marketing.
Szczerze mówiąc byłam spokojniejsza.Stwierdziłam nawet,że chyba polubię tę dziewczynę.Zauważyłam także,że Perrie pocieszała Sarah.Może wcale nie są takie złe?Paparazzi narobili zdjęć i nacieszyli się naszą obecnością,a my poszliśmy aby zająć nasze miejsca.
-Oficjalnie się może przedstawię. Selena Gomez - dziewczyna uśmiechnęła się do mnie i dała mi buziaka w policzek.
-Ja jestem Julia,dziewczyna Justina. - powiedziałam ostrzegawczo.Sel zachcichotała.
-Wiem,on mi już wszystko powiedział spokojnie.
Rozmawiałam z Seleną dość długo,okazała się na prawdę sympatyczna.Siedziałyśmy jeszcze koło siebie,a obok niej Tay.Tak,tak Taylor Swift,też już zdążyłam się z nią zakumplować.Super dziewczyna.
Justin siedział koło mnie i przez cały czas ściskał moją dłoń.Rebbecca siedziała obok Nialla i Ellie Goulding.Nic nie chce mówić,ale chyba była zazdrosna o Elli,a ona się przecież tylko przyjaźni z Horanem... No,cóż.
Gala się zaczęła jest cudnie,naprawdę. W tej chwili Swift odbiera nagrodę. I wkurzyła mnie..
W sumie to publicznie upokorzyła Hazzę.Zalazła mi za skórę.Sel też była nieźle wkurzona,widziałam to po jej oczach.
A Harry? Nie przejął się tym. Żuł gumę i patrzył się w sufit. Miałam ochotę się zaśmiać,ale nie wypadało.Zaraz wystąpi Miley Cyrus.Jestem ciekawa jej występu.Jak nie wiecie to Wam powiem jestem Smilers i to dość długo.Kocham twórczość Miley.
I zaczęły lecieć pierwsze takty "We Can't Stop". Jus wziął mnie za rękę i pociągnął w stronę sceny.Dziewczyna mrugnęła do niego.Byłam ... wystraszona? Nagle moja idolka powiedziała: zapraszam moich gości specjalnych.Kurwa,nie ! Ja nie wyjdę na scenę. Pogięło ich czy co? A mój chłopak dalej szarpał mnie za rękę na scenę i nawet wręczył mi mikrofon. Stanęliśmy koło blondynki i wszyscy w trójkę zaczęliśmy śpiewać: And we can't stop,and we won't stop..." I tak całą piosenkę. Miley przedstawiła mnie,jako dziewczynę Biebsa. Nie wiedziałam jak zareagować więc uśmiechnęłam się tylko.Muszę przyznać,że ten występ był dość perwersyjny.Zeszliśmy z Bieberem ze sceny,a nasza koleżanka została i śpiewała Blurred Lines z Robertem Tchickiem.Podoba mi się to wykonanie.Lubię to! Cholera jasna. Złamał mi się obcas.A Jus wziął mnie na ręce i zaniósł na moje siedzenie,a Sel nabijała się ze mnie.To nie koniec gali,to dopiero początek...
_______________________________________________________________
I jak rozdział ? :D
Czytasz=komentarz    
Pamiętajcie o tym ;3
Zaskoczeni? Jak szkoła,bo u mnie na razie jest OK ;)
Dobra nie przynudzam,do następnego.
Klejdi ;3

środa, 4 września 2013

Rozdział 13

Już byłam gotowa aby to zrobić . Dzieliły nas centymetry . Lecz jakiś głos w mojej głowie powiedział "Hej dziewczyno ! Ty masz chłopaka ! " Justin ! Mój kochany Justin , nie mogę na to pozwolić .
-Niall , ja , my nie możemy . Przepraszam -powiedziałam trochę zmieszana -Ja mam Justina . Ty pewnie jakąś dziewczynę . Rozumiesz ..
-Przepraszam , to moja wina . To się już nigdy nie powtórzy.-w jego oczach było widać smutek.Niall jest super chłopakiem .Taki wesoły i szczęśliwy z życia. Zazdroszczę mu tego.-Nie mam dziewczyny -powiedział już troche cichszym tonem
-Naprawdę ? Jak to możliwe , że taki chłopak jak ty , w dodatku sławny nie ma dziewczyny ? - zdziwiło mnie to co powiedział .
-Czekam na tą jedyną - odpowiedział z uśmiechem na ustach -Leć już do hotelu , bo rodzice się będą niepokoić
-To do zobaczenia .  Mam nadzieję , że się jeszcze spotkamy .Wpadaj częściej do Justina !
-Do zobaczenia !
Pożegnałam się z moim nowo poznanym kolegą i ruszyłam w stronę pokoju .Wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka , po chwili odpływając do krainy Morfeusza . Ten dzień był naprawdę udany.

*Rano*
-As long as you love me love me love me love me-usłyszałam dźwięk mojego dzwonka.Niechętnie wzięłam do ręki mojego Iphone'a i nie patrząc na nazwę kontaktu nacisnęłam zieloną słuchawkę .
-Haaalo- powiedziałam  prawie niesłyszalnie
-Cześć kotku - usłyszałam wesoły głos Justina - co dzisiaj porabiasz ? 
-JUSTIN , CZY TY WIESZ DO CHOLERY , KTÓRA GODZINA ?!?! - podniosłam ton 
-Kochanie jest 11-zaśmiał się chłopak
-Co ? O kurde -myślałam , że jest około 7 rano 
-Dobrze , że się wyspałaś , bo mam dla ciebie niespodziankę !
-Jaką ? 
-Jak ci powiem to nie będzie to już niespodzianka .Będę po Ciebie o 12 .Paaaa
-Ale Justin , ja ... -rozłączył się.Mam tylko godzinę.Nie dam rady ! 
-Mamooo -powiedziałam z nadzieją , że zaraz zobaczę przed sobą moją rodzicielkę-Mamoo , jesteś ?-dalej nic.Wyszłam z mojego łóżka i zaczęłam poszukiwania moich rodziców .Na stole zauważyłam małą karteczkę z pismem mojej mamy 
Kochanie , wyszliśmy z tatą na spacer.Będziemy późno wieczorem.Jak coś to dzwoń ! 
Mama <3
No to długi ten ich "spacer".No cóż , będę musiała sobie sama poradzić . Co ja gadam , przecież ja nie potrafię tak dobrać wszystkiego do siebie i jeszcze zrobić makijaż jak mama ! To będzie masakra !
A czasu coraz mniej . Dobra Julia , weź się w garść.Pobiegłam do szafy i zaczęłam łączyć ze sobą ubrania . Nie wychodziło mi to perfekcyjnie.Ale zawsze obserwowałam mamę, kiedy szykowała mi jakiś zestaw.Nareszcie wybrałam to .Spojrzałam na zegarek - 11:40.A ja jeszcze nie gotowa !
Pobiegłam szybko do łazienki i wykonałam odpowiedni makijaż .Przyznam , że wyszło mi nieźle.Przejrzałam się jeszcze raz w wielkim lustrze i poszłam do salonu.To co tam zobaczyłam kompletnie mnie zdziwiło.Na stole było uszykowane śniadanie , czyli naleśniki z nutellą - takie jakie lubię najbardziej .Na łóżku leżał nie kto inny jak Justin.Był tak zajęty swoim iPhonem , że nawet nie zauważył kiedy wyszłam z łazienki.Najciszej jak potrafiłam podeszłam do łóżka i rzuciłam się na chłopaka.
-Cześć kochanie ! - pisnęłam
-Jak mnie przestraszyłaś .Ile można siedzieć w tej łazience ? -spytał się Jus i namiętnie mnie pocałował .
-Jeśli mam dobrze wyglądać to musi to trochę potrwać.A tak właściwie to co ty tu robisz ?
-Drzwi się zamyka-powiedział uśmiechnięty Jus-ale teraz nie czas na rozmowy.Jedz szybko śniadanie i jedziemy
-Ale gdzie ? -spytałam zaciekawiona .
-Dowiesz się w swoim czasie
Po zjedzonym śniadaniu udaliśmy się do samochodu mojego chłopaka.Jechaliśmy ulicami Kanady przez dobre 30 min.
-Justin daleeeko jeszcze ?
-Juz jesteśmy !
Przed sobą dostrzegłam ogromną arenę.Nie wiedziałam o co chodzi ? I co ja tu robię ? Justin zaprowadził mnie do środka .
-Co ty kombinujesz ? -zapytałam chłopaka
Justin nie odezwał się ani słowem tylko objął mnie w pasie . Weszliśmy do jakiejś sali.Było tam ciemno więc nie wiedziałam czy ktoś się znajduje w środku.Nagle usłyszałam szepty grupki osób.
włącz to
Światło zostało zapalone , a przede mną stało całe One Direction z Justinem.Z tego wszystkiego nawet zapomniałam , że dzisiaj mam 16 urodziny.Nie wytrzymałam i rozpłakałam się.To były łzy szczęścia.
-Kochani nawet nie wiem jak wam dziękować .Jesteście kochani !
Każdy po kolei podchodził , przedstawiał się i składał życzenia.Jak się okazało byli tu także moi rodzice.Jako ostatni podszedł Jus.
-Kochanie, wszystkiego najlepszego!-wręczył mi małe opakowanie a w nim była bransoletka .Z tyłu wygrawerowane były inicjały J. J.Chłopak wyciągnął moją rękę i zapiął prezent .Następnie złączył nasz usta w długim namiętnym pocałunku-Kocham Cię
-Ja Ciebie też Justin.
-Ale to nie koniec niespodzianki.Na środku pomieszczenia pojawił się wielki tort .Wszyscy ponownie zaczęli śpiewać Happy Birthday. Zdmuchłam świeczki , pokroiłam tort i rozdałam każdemu .Najwięcej zjadł oczywiście Horan.
-Żarłok !-krzyknęłam
Po zjedzonym posiłku udaliśmy się halę.Okazało się , że chłopaki mają dzisiaj koncert .Tyle niespodzianek w jeden dzień.
-Kochanie zaraz wrócę -oświadczył mi Jus
-Dobrze
Koncert się zaczął.Na scenie pojawili się oni.Słynne One Direction .Fanki wrzeszczały na ich widok.Dobrze , że miałam miejsca VIP.
-Słuchajcie , dzisiaj wystąpi gość specjalny-zaczął Liam
-Panie i panowie Justin Bieber ! -wykrzyczeli wszsyscy
Piskom nie było końca.Byłam zszokowana.Ten dzień zapowiada się naprawdę wspaniale!
-Kochani , dzisiaj jest dla mnie wyjątkowy dzień.Swoje 16 urodziny kończy moja najukochańsza dziewczyna .To dla niej dedykuję tą piosenkę-z ust chłopaka wydobyły się słowa mojej ulubionej piosenki.Nagle podszedł do mnie jakiś ochroniarz i zaprowadził na scenę.Cała publiczność była zszokowana .Przecież mieliśmy się ukrywać .Przez całą piosenkę Justin patrzył się prosto w moje oczy.Na koniec złożył mi całusa prosto w usta.Kiedy chłopak oddalił się ode mnie , kazał całej publiczności śpiewać urodzinową piosenkę .
-Spójrz za kulisy-szępnął mi do ucha
-Aaaaa-pisnęłam z zachwytu . Stały tam Sara , Rebbeca i Jena .
To dopiero początek urodzin -powiedział Jus .
________________________________________________
Hej , hej i jeszcze raz hej.Sory , że rozdział tak późno , ale koniec wakacji . Chyba rozumiecie.Jest to chyba jeden z najdłuższych rozdziałów.Impreza dopiero się rozkręca (zobaczymy co wymyśli Kejdii) .Kto był na This Is Us? <3 aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa najlepszy film na świecie.Tyle łez szczęścia i smutku na raz .Czekam na wydanie DVD .Hahahahahah Japonia blisko Australii - naprawdę ciekawe Liam <3 CZYTASZ=KOMENTUJESZ
żegnam .Nikita xoxo 

wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 12

Siedzieliśmy tak jeszcze chwilę i całowaliśmy się na kanapie w salonie.Rodzice się nie martwili,bo Justin im powiedział,że u niego jestem.Aż się dziwie,że się zgodzili.. Kocham ich,ale bardziej kocham Justina.Spaliśmy dość długo obudziłam się koło 11 i patrzyłam na chłopaka,który leżał obok.
-Ładnie to tak podglądać?-wymruczał.
-Tak-zachichotałam. Jus zaczął mnie łaskotać.Chłopak mnie łaskotał,a ja się śmiałam,aż łzy zaczęły mi lecieć z oczu..Potem zeszliśmy na dół do kuchni na śniadanie.
-Siadaj - Justin posadził mnie na barowym stołku przy blacie.-a ja zrobie śniadanie
-Ok,bo naprawdę jestem głodna - gdy to powiedziałam zaczęło mi burczeć w brzuchu.A chłopak stał na środku kuchni i śmiał się ze mnie - rób już to śniadanie-warknęłam na niego.
-Najpierw włącze radio i mogę robić śniadanie...Wiesz inaczej się nie skupie.-uśmiechnął się do mnie łobuzersko i puścił mi oczko.W radiu usłyszałam pierwsze takty znajomej piosenki i zaczęłam się śmiać.Tak,tak to piosenka Justina.As long as you love me.
-No serio ? -spytał chłopak i zrobił 'facepalm'.
W końcu zaczął robić śniadanie,a przy tym podśpiewywał swoją piosenkę.Dziwnie było słyszeć "dwóch" Justinów...No wiecie,tego na żywo i w radiu.Na śniadanie Jus zrobił naleśniki z nutellą i jagodami.Byłam w siódmym niebie.Gdy skończyliśmy jeść śniadanie oglądaliśmy telewizję.Nagle usłyszeliśmy,że ktoś dzwoni do drzwi.Justin wstał i poszedł zobaczyć kto to.Ja siedziałam i czekałam.
-...Justin,stary,siema kumplu -usłyszałam stłumiony głos,ale jak bardzo znajomy głos.
-Siema!-ryknął Jus.-wchodź.-wpuścił 'kumpla' do domu.
Siedziałam na kanapie i udawałam,że oglądam telewizję,żeby nie wyjść na wścibską,że się lampię kto przyszedł.Do pokoju wszedł "mój chłopak" z kumplem.Przed oczami zobaczyłam Nialla Horana z One Direction.Po prostu kisiel w gaciach.Przede mną stali moi dwaj idole.Justin Bieber,mój chłopak i Niall Horan.
-Ooo,Jus nie wiedziałem,że ktoś u Ciebie jest może nie powinienem był...-zaczął plątać się Niall.
-A nie spoko - odpowiedział mu - to jest Julia moja..cóż...dziewczyna?-powiedział pytająco.
-Tak jestem jego dziewczyną-pokazałam palcem na Justina.
-Jestem Niall-chłopak podał mi rękę na przywitanie.
-A ja,Julia,ale to już słyszałeś-zachichotałam,a Niall mi zawtórował.
Wszyscy razem siedzieliśmy i rozmawialiśmy dość długo.Kurczę już ta godzina-pomyślałam.-powinnam już wracać do matki.
-Ejj.chłopcy sorry,ja będę musiała się już zbierać do hotelu - powiedziałam.
Jęknęli nie zadowoleni.
-To ja Cię podrzucę,bo zaraz też muszę i tak jechać-powiedział Irlandczyk.
-No dobra-powiedział Bieber i podszedł do mnie.Objął mnie w pasie,spojrzał mi głęboko w oczy i pocałował namiętnie,nie zważając na przyjaciela,który stał koło nas.
-Mhm..-usłyszeliśmy "dyskretne" chrząknięcie Nialla.
Oderwaliśmy się od siebie z moim chłopakiem i zaśmialiśmy.
-Dobra,to my już lecimy,nara !-powiedział Irlandczyk.
Bieber odprowadził nas do drzwi i dał mi jeszcze buziaka w policzek.Wsiadłam do porsche Irlandczyka po stronie pasażera,a Niall otworzył mi nawet drzwi jak na dżentelmena przystało.Zachcichotałam lekko na jego zachowanie.Cóż.. nie jestem przyzwyczajona,że chłopak otwiera mi drzwi do samochodu na dodatek mój idol.Muszę go poznać z Rebbeccą,będzie przeszczęśliwa! Nie zauważyłam nawet kiedy znaleźliśmy sę przed hotelem.Niall pochylił się w moim kierunku i chyba zawahał się co ma zrobić...
___________________________________________________
Hej,hej kochani!
Niedługo do szkoły ;c Szybko zleciały te wakacje ;c
Jak Wam podoba się rozdział?
Pod ostatnim rozdziałem jest bardzo mało komentarzy,a wyświetleń dość dużo..
Nawet jeśli nie macie konta piszcie komy z anonima,dla Was to kilka sekund pisania,a dla Nas dużo radości ;)
Wiem poetycka dzisiaj jestem xdd Nie wiem czym to jest spowodowane,naprawde :P
Tak więc prosimy o komentarze,jeśli pod tym rozdziałem będzie mało komentarzy to zastanowimy się z Nikitą czy nie zrobić tak,aby następny rozdział pojawiał się wtedy zależności od ilości komów.
np.10 komentarzy=rozdział
To szalejcie do końca wakacji ;)
Całuję,Klejdi ;3

piątek, 23 sierpnia 2013

Rozdział 11

-Oddaj torebkę!-był to cienki damski głos
-A co mi zrobisz ? - nie wiedziałam nawet co mówię . Zawsze byłam cicha i wstydliwa . Ale teraz chodziło o mój skarb.
-Zabiorę ci Justina ! Więc lepiej odnieś to co mi zabrałaś  z przed nosa . Czekam o 17 przy butiku Gucciego- nie wiedziałam co zrobić . Ta torebka była chyba najpiękniejszą jaką kiedykolwiek widziałam . Wiele dla mnie znaczyła . A z drugiej strony Jus . Mój idol , który stał się moim znajomym , może i nawet przyjacielem .
-Co się stało ? Kto dzwonił ? -spytał Jus . W jego oczach był widoczny niepokój
-Justin pomóż.Ona chce Ci coś zrobić! Ale ta torebka ...- nie mogłam spokojnie dokończyć , bo po chwili znajdowałam się w jego uścisku.
- Wszystko będzie dobrze . Opowiedz mi co sie takiego wydarzyło.
Powiedziałam mu wszystko z łzami w oczach . Tylko , że to nie były łzy spowodowane smutkiem , tylko łzy spowodowane niepohamowanym śmiechem . Chłopak nie mógł uwierzyć , że poszło o głupią torebkę.
-Nigdy nie zrozumiem kobiet - stwierdził nadal rozbawiony-wracaj do hotelu . Nie przejmuj się nią.-przytulił mnie na pożegnanie i już go nie widziałam .Zegar wskazywał 16:45 strasznie się bałam , że jeśli tam nie pójdę to coś mu się stanie.Nie zważając na prośbę chłopaka poszłam. To co tam zobaczyłam kompletnie mnie zszokowało.Stał tam śmiejący się Justin a w oddali uciekającą dziewczynę ze sklepu.
-Justin ? Co ty tu robisz ?
-Co ty tu robisz ? Miałaś zostać w hotelu .Ja przyszedłem trochę postraszyć twoją "koleżaneczkę" - odpowiedział rozbawiony . Chłopak nie mógł przestać się śmiać .
-Bałam się o ciebie Jus . Bałam sie , że coś Ci zrobi -nie wytrzymałam. Rozpłakałam się jak małe dziecko . Po chwili staliśmy już wtuleni w siebie.
-Bałaś się o mnie ? Przecież znamy się ledwo jeden dzień - był zdziwiony , bardzo zdziwiony. Mi na nim bardzo zależy . Nigdy nie spotkałam takiej osoby jak on . Ludzie , którzy go krytykują nawet nie wiedzą jak go to rani .
- Justin , bo ja Cię ... -nie mogłam wydusić z siebie tego słowa.Chłopak najwyraźniej mnie zrozumiał . Złączył nasze usta  w delikatnym pocałunku .
-Różnisz się od innych fanek .I to znacznie. Myślałem , że będziesz piszczała za każdym razem jak mnie zobaczysz .Myliłem się i to bardzo - stalismy tak wpatrzeni w siebie przez jakieś 5 min . Nie mogłam się napatrzeć na jego tęczówki . W blasku słońca były jeszcze piękniejsze .
-Justin , ale co teraz będzie . Przecież ty masz Selene. To ją kochasz .
-O kur*a ! Zapomniałem o niej ! Tylko , że teraz nie mogę z nią zerwać . Umowę mam podpisaną do końca wakacji . A mamy lipiec - Chłopak , był wyraźnie zdenerwowany .Ale jak on mógł zapomnieć o swojej dziewczynie ?!Przecież wyglądali na idealna parę. Jednak te media kłamią . Niestety .Ale jakby popatrzeć na to z drugiej strony , to właśnie wyznał mi miłość ! Jak powiem dziewczyna to nie uwierzą !
-Julia! Julia ! Czy ty mnie w ogóle słuchasz ? - spytał wkurzony chłopak
-A co mówiłeś ?
-Musimy się z tym ukrywać. Jakoś damy radę do końca wakacji .Musimy dać radę .
-Ale Jus , to nie będzie miało sensu . zniszczę ci tylko karierę na która tyle pracowałeś ! - uciekłam . Tak po prostu uciekłam . Nie wiem co się ze mną dzieję. Czuję się tutaj jakoś inaczej . Jak bym była inna osobą .
-Julia ! Poczekaj ! -słyszałam bardzo wyraźnie głos chłopaka . Mimo to musiałam uciec .Jak najdalej od niego . Przeze mnie wszystko się zepsuje . Co chwilę blask fleszy oślepiał moje oczy . Nim się zorientowałam , byłam już przy hotelu . Do pokoju wbiegłam z łzami w oczach.
-Księżniczko , co się stało ? Czemu płaczesz ?- spytała zaciekawiona mama
-J-j-j-ustin powiedział , ż-ż-e mnie k-k-ocha - rozpłakałam się jeszcze bardziej .
-To świetnie córciu ! - powiedział tata.
-Wy nic nie rozumiecie ! On ma Selene ! My nie możemy być razem ! - nie wytrzymałam . Wybiegłam z pokoju , potem z z hotelu . Kierowałam się w stronę plaży . Chciałam być teraz sama . Bez rodziców , bez Justina . Siedziałam tak na plaży już jakąś godzinę .Cały czas myślałam o nim . Jak taki Justin Bieber mógł się zakochać w zwykłej Julii Meyers . Przepraszam teraz przecież jestem Vanessą Roads . Nie wiem w jakim celu dziewczyny postanowiły podrobić moje dokumenty . Nowe imię i nazwisko .
Akurat w tym samym momencie zadzwonił telefon . Była to Sara . Nie miałam ochoty na zwierzenia i pytania typu jak tam ? spotkałaś go ? Nie dzisiaj . Nacisnęłam czerwoną słuchawkę i wsadziłam telefon do torby .Przycisnęłam kolana do klatki piersiowej . Nawet nie wiem kiedy usnęłam .
Otworzyłam moje ospane powieki . Nie byłam już na plaży . Leżałam na wielkim wygodnym łóżku i to nie było moje hotelowe łóżko . Moje rozmyślenia przerwał odgłos otwieranych drzwi. Nie widziałam postaci , ponieważ było ciemno i nie mogłam znaleźć żadnego włącznika do lampy .W pewnym momencie zabłysło światło . Postacią okazał się być nie kto inny jak Justin.
-Justin co ja tu robię ? - spytałam zaspanym głosem
-Znalazłem Cię śpiącą na plaży . Ni mogłem patrzeć jak marzniesz , więc przyniosłem cię do mojego domu .
-Dzięki , że się o mnie troszczysz , ale ja muszę iść . Nie mogę ci przeszkadzać - już byłam gotowa aby wybiec z domu , ale nagle poczułam uścisk na moim nadgarstku .
-Ty mi tu nigdzie nie idziesz . Zostajesz ze mną . Jest noc ..
-Tak właściwie to która godzina ?-zapytałam zdezorientowana
-23:50
-Moi rodzice się o mnie martwią
-Spokojnie , o to się nie martw . Zadzwoniłem do nich , że jesteś ze mną . Tam jest łazienka .Możesz się odświeżyć.Zaraz dam Ci jakieś ubrania. -chłopak wyciągnął z szafy koszulkę i spodnie dresowe
-Dzięki , nie trzeba było - chłopak nic nie odpowiedział tylko wyszedł z pokoju .Ja powoli kierowałam się w stronę łazienki . Po drodze zauważyłam sporo fotografii Justina z czasów dzieciństwa . Był wtedy taki słodki . Oczywiście teraz tez jest . Po dokładnym umyciu ciała przebrałam się w ubrania przygotowane przez chłopaka . Oczywiście nie zdziwił mnie fakt , że wyglądam  tym jak 7 nieszczęść . Odłożyłam moje rzeczy na szafkę w sypialni i udałam się do salonu . Dom urządzony był w brązach i szarościach . Był piękny ! Justin siedział na kanapie wpatrzony w telewizor .Na palcach podeszłam do niego od tyłu. Nie mogłam powstrzymać się pokusie pocałowania go . Już zbliżałam usta do jego policzka , kiedy chłopak przekręcił tak głowę , że trafiłam na jego usta . Jus całuje nieziemsko . Nie chciałam aby ten pocałunek się zakończył.
-Sprytny jesteś ! - powiedziałam do chłopaka i po raz kolejny złączyliśmy nasze usta w pocałunku.
_________________________________________________
Rozdział według mnie jest straszny . Przepraszam was bardzo ale jakoś nie miałam  na to pomysłu . CZYTASZ=KOMENTUJESZ pamiętajcie o tym ! Za tydzień This Is Us ! aaa jak się cieszę ! <3 Ten czas zleciał mi wyjątkowo szybko ;c 
Pozdrawiam 
Nikita xoxo

niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział 10

Wstałam rano,zegar wskazywał godzinę 8:30.Mama już nie spała jak się okazało przyleciał do nas tata.Uśmiechnęłam się i rzuciłam się tacie w ramiona.
-Taaato - krzyknęłam niezwykle uradowana.
-Witaj,księżniczko - wyszeptał całując mnie w czubek głowy.
Mama stała i przyglądała się tej scenie z ciepłym uśmiechem na twarzy.Poszłam do łazienki i szybko się uszykowałam,byłam gotowa aby gdzieś wyjść.Wyszłam z łazienki i zauważyłam,że rodzice się całują.Byli tak zajęci sobą,że mnie nie zauważyli.Nie chciałam im przeszkadzać,więc wzięłam karteczkę i długopis. Napisałam:


                                                              Nie chciałam Wam przeszkadzać,
                                                             nacieszcie się sobą.Poszłam na
                                                                                  miasto.
                                                                                                     
                                                                                                Julia ;)

Jak napisałam tak zrobiłam.Wyszłam z hotelu i rozejrzałam się po okolicy.Było tu naprawdę pięknie tak jak zapamiętałam,ale z Justinem było tutaj jeszcze piękniej.No,cóż właśnie Justin...W końcu nie podałam mu mojego numeru telefonu. Wrrr... Mam nadzieję,że jeszcze Go spotkam,ale z moim szczęściem to w to wątpię.. Zrobiło mi się smutno na tę myśl,ale uśmiechnęłam się zaraz,gdy tylko zauważyłam sklep Tiffany'ego. Uwielbiam biżuterię z tego sklepu! W witrynie sklepu zauważyłam piękną bransoletkę z białego złota.Do bransoletki przywieszona była jedna przywieszka,ale za to jaka boska ! Była to nutka z kryształem od Swarovskiego.
-Jaka piękna-szepnęłam sama do siebie.
Kupiłabym sobie tę bransoletkę,gdyby nie to,że miałam karę kupować sobie biżuterię,jak na razie... Poszłam dalej weszłam do butiku Gucciego.Kupiłam sobie tutaj naprawdę duuużo ubrań,wyszłam ze sklepu obładowana różnymi torbami.Dalej były kolejne butiki:Prada,Channel,Burberry,Jimmy Cho,Louis Vuitton i najważniejszy... Butik Marca Jacobsa.Uwielbiam torby od tego projektanta ! Weszłam do sklepu i od razu w oczy rzuciła mi się ta torebka.Piękna czarna chanelka !  Od razu się w niej zakochałam ! Ludzie zabijcie mnie,jeśli ona nie jest warta tej ceny.Rzuciłam się na to cudo w tym samym czasie,gdy zrobiła to jakaś tleniona blondyna.
-Ta torebka jest moja - syknęła dziewczyna - ja zobaczyłam ją pierwsza.
-Nie prawda,bo ja ! - wykrzyknęłam i próbowałam wyrwać torbę z uścisku tej idiotki.
Biłam się z nią,kopałam,gryzłam,szczypałam ją... Po długiej walce ( z której wyszłam zwycięsko) podeszłam do kasy i zapłaciłam za moją nową 'perełkę'. Z triumfującym uśmieszkiem na twarzy wychodziłam ze sklepu,gdy na kogoś wpadłam.
-cholera ! - sapnęłam i spojrzałam w górę.Zobaczyłam chłopaka w czarnych ray-banach,szarym kapturze na głowie i czarnej skórzanej kurtce.Był na prawdę przystojny jak ciasteczko,które mogłabym schrupać (po prostu musiałam - Klejdi xd).
-O hej ! - powiedział wesoło chłopak. - przepraszam Cię bardzo ! - Skądś znałam ten głos.Zmarszczyłąm na niego brwi. Chłopak zaśmiał się perliście.
-Nie poznajesz mnie ? - zapytał zdziwiony.
-Nie... A powinnam ? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Powinnaś,Julia. No proszę Cię ! - warknął zirytowanym tonem i zdjął ray-bany.
-Just ! - pisnęłam i rzuciłam mu się na szyję.Cholerny impuls ! - Przepraszam,ale na prawdę Cię nie poznałam.-powiedziałam zawstydzona rumieniąc się..
-Nie szkodzi - uśmiechnął się i mrugnął do mnie.Nadal staliśmy przed butikiem.-Daj mi swój numer,kotku - powiedział uwodzicielsko.
Wymieniliśmy się numerami,a Justin pacnął się otwartą dłonią w czoło.
-Cholera,zapomniałem.Mam coś dla Ciebie - zaczął szukać czegoś po kieszeniach.Podniósł palec do góry dając mi znać,abym poczekała.Czekałam,aż w końcu znalazł.Wyjął małe pudełeczko na biżuterię od Tiffany'ego.Spojrzałam na niego zszokowana.
-Daj mi rękę-rozkazał.Na moją rękę założył tą samą bransoletkę,którą oglądałam w witrynie sklepu,byłam zaskoczona.
-Widziałem jak ją oglądasz..-czuł się zażenowany.Widziałam to w jego brązowych oczach.-I pomyślałem,że Ci ją kupię.
W tym momencie zadzwonił telefon i romantyczny moment szlag trafił!Wyjęłam telefon i odebrałam nie patrząc na wyświetlacz kto dzwonił.
-Halo ? - powiedziałam.Odpowiedziała mi cisza.
-Halo ? - spytałam po raz drugi i tym razem usłyszałam coś bardzo wyraźnie...
______________________________________________________
Hej ! ;) I jak rozdział ? :D Nasza główna bohaterka to niezła zakupoholiczka ;>
Ciekawe co wymyśli Nikita z tym telefonem ;D
No,więc kolejny rozdział już jest ! Chyba jeden z dłuższych jak myślę ;)
To życzę Wam miłego czytania kochani ! :*
Klejdi,do następnego pyszczki <3

piątek, 16 sierpnia 2013

Rozdział 9

Myślałam , że zaraz spadniemy , że zaraz zginiemy . Samolotem zaczęło coraz bardziej szarpać . W pewnym momencie zrobiło mi się słabo . Przed oczami zaczęły pojawiać się czarne plamy . Zemdlałam.
-Julia. Julia kochanie , żyjesz ? -usłyszałam przestraszony głos mojej rodzicielki .
-Mamo , gdzie ja jestem ? Co się stało ? - spytałam zdezorientowana.
-Jesteśmy w drodze do hotelu skarbie. Zasłabłaś w samolocie -i w tym momencie przypomniało mi się całe zdarzenie w samolocie.Jaka ja byłam głupia , że to zrobiłam . Dopiero teraz zaczyna to do mnie docierać .
-A te ogromne turbulencje ? Nic sie nikomu nie stało ?
-Nie , pilot bezpiecznie wylądował - odpowiedziała już weselsza Margaret
Jechaliśmy tak do hotelu jeszcze 10 min . W czasie drogi oglądałam przepiękne  kanadyjskie widoki .Jest tu tak pięknie ! Nim się zorientowałam byłyśmy już na miejscu . Hotel Pan Pacyffic okazał się być niewielkim , ale za to ekskluzywnym hotelem. Tuż  obok znajdował się niewielki dom .Skądś go kojarzyłam .
-Rezerwacja na nazwisko Roads - powiedziałam obsłudze z recepcji
-Pokój nr 4 , 1 piętro .Miłego pobytu panią życzę
-Dziękujemy -odpowiedziałyśmy z uśmiechem na twarzy .
Kiedy weszłyśmy do naszego pokoju , aż zaniemówiłyśmy z wrażenia .Był to ogromny apartament z tarasem z widokiem na ocean Spokojny .
-Mamo tu jest przepięknie !- wykrzyczałam radośnie i rzuciłam się na łózko
-Masz rację księżniczko . Te twoje koleżanki to muszą cie naprawdę bardzo lubić .
- Bardzo . Jesteśmy jak siostry . Szkoda , że ich z nami nie ma - odpowiedziałam trochę zawiedziona .
- Zadzwoń do nich ! -powiedziała mama . Bez zastanowienia wzięłam telefon i wybrałam nr Sary.
*Oczami Sary*
-Jak myślicie dziewczyny , co z nią ? Może zadzwonimy ? - spytałam się przyjaciółek .Martwiłam się o Jull . Wiedziałam , że ona w wielkim świecie nie radzi sobie zbyt dobrze .
-Pewnie teraz odpoczywa po podróży . Daj jej spokój .Potem zadzwonimy.-odpowiedziała jak zwykle wyluzowana Becca .
-Rebbeca ma rację .Obiecała , że zadzwoni .- powiedziała Jenna . Poplotkowałyśmy jeszcze chwilę . Nagle zadzwonił telefon . Na wyświetlaczu zobaczyłam uśmiechnięta twarz mojej przyjaciółki.
-Dziewczyny Julia dzwoni ! - wykrzyknęłam
-Daj na głośnomówiący-krzyknęły chórem dziewczyny 
-Hej Julia ! 
-Hej dziewczyny! - odpowiedziała wesołym głosem dziewczyna 
-Jak tam ? Opowiadaj !
-Wszystko jest ok . Podczas podróży mieliśmy spore turbulencje , ale tak poza tym to bardzo fajnie . Hotel jest po prostu CUDOWNY ! Kocham was dziewczyny ! -powiedziała Julka . w jej głosie można było wyczuć wzruszenie.
-No to super !
-My też cię kochamy!    
-I tęsknimy !
-Ja tez za wami ogromnie tęsknie ! Muszę kończyć. Zaraz idziemy na spacer z mamą . Paaa .
-Papa - odpowiedziałyśmy 
*Oczami Julii *
-No chodź córciu ! Idziemy - powiedziała mi mama 
 -Daj mi 10 min mamo .Muszę się odświeżyć po podróży -odpowiedziałam . Wyjęłam z walizki ten zestaw i poszłam do łazienki wziąć orzeźwiający prysznic . Uszykowana , skierowałam się do drzwi , gdzie czekała już na mnie mama .
-Ślicznie wyglądasz córciu- skierowała sie do mnie moja rodzicielka . Ja tylko uśmiechnęłam się do niej i wyszłyśmy . Pogoda bardzo nam dokazywała . Słońce ogrzewało naszą skórę . Szłyśmy tak jeszcze jakieś 20 minut podziwiając piękno tego malowniczego miejsca .
-Chciałabym tu kiedyś zamieszkać mamo 
-Ja też córciu . Tu jest zupełnie inaczej niż w Polsce .- odpowiedziała 
Do hotelu wróciłyśmy o 21 . W ostatniej chwili zdążyłyśmy na kolację . Po posiłku udałyśmy się do pokoju . Margaret poszła do łazienki , a ja w tym czasie wyszłam na taras .Usiadłam na fotelu , założyłam słuchawki na uszy . Słuchałam Justina-As Long As You Love Me . Kocham tą piosenkę . Jest to jedna z moich ulubionych .Przymknęłam oczy i zaczęłam nucić melodię . Nawet nie wiem kiedy zaczęłam śpiewać . Ogólnie to lubię śpiewać , ale uważam , że mój głos jest straszny .W pewnym momencie coś trafiło mnie w głowę .
-Ałć ! - pisnęłam . Zdjęłam słuchawki z uszu i rozglądałam się za sprawcą .Uliczka przed hotelem była oświetlona , więc po chwili mogłam ujrzeć osobę .Chłopak stał przed moim tarasem i uwodzicielsko się uśmiecham . Od razu go rozpoznałam .Był to Justin Bieber ! Tak właśnie, Justin Bieber we własnej osobie .Nie wiedziałam co powiedzieć . Zatkało mnie . 
-Pięknie śpiewasz ! Masz talent ! - krzyknął chłopak . Ja momentalnie poczułam rumieńce na policzkach . Jak to możliwe , że mój ukochany piosenkarz stoi właśnie przed moim tarasem i mówi ,że pięknie śpiewam ??!?! 
- Dziękuję - odpowiedziałam prawie  nie usłyszalnie  . Przynajmniej ja tak myślałam , bo chłopak zaraz mi odpowiedział. 
-A proszę bardzo ! Tak pięknej dziewczyny to mogę słuchać całymi dniami - powiedział - A gdzie moje maniery ? Justin jestem - dodał po chwili z uśmiechem na ustach .
-Julia . Jestem twoją wielką fanką ! -odpowiedziałam podekscytowana 
-Oo jak miło . Może dasz się zaprosić na jakiś spacer po okolicy ? - zaproponował chłopak. Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. wiedziałam , że moja mama mnie nigdzie nie puści . Musiałam uciec . Tak właśnie. Uciec . Zajrzałam tylko czy Margaret jest jeszcze w łazience .
-Zaraz zejdę - odpowiedziałam zadowolona 
-To ja czekam na dole mała -powiedział Jus . 
- Jejku on jest taki słodki - pomyślałam . Spakowałam najważniejsze rzeczy do torebki i  już mnie nie było .Kiedy wyszłam w hotelu zobaczyłam jego.Teraz mogłam mu się lepiej przyjrzeć . Miał na sobie to . Wyglądał tak słodko ! zresztą jak zwykle . 
Spacerowaliśmy tak z Justinem jakąś godzinę . Jest świetnym chłopakiem . Śmialiśmy się i wygłupialiśmy przez cały czas . Czułam się jakbym znała go od dziecka .
-To ja już muszę lecieć. Pewnie mama się niepokoi .Miło Cię było poznać Jus -niechętnie powiedziałam chłopakowi.
-Trudno , ale podaj mi swój numer telefonu -odpowiedział .Jak to moje super szczęście , akurat w tym momencie zadzwoniła moja mama.
-Julia , gdzie ty jesteś ? Martwiłam się o Ciebie księżniczko.W tym momencie marsz do hotelu ! -wykrzyknęła mi do słuchawki Margaret.
-Już idę mamo - rozłączyłam się . Powiedziałam chłopakowi krótkie "pa" na do widzenia i już mnie nie było. Zapomniałam , że miałam Justinowi podać swój numer .Weszłam zdyszana do pokoju .Całą drogę biegłam , żeby byc jak najszybciej .
-Julio , gdzie ty byłaś ? - wykrzyczała na cały pokój mama
-Mamo nie krzycz na mnie ! Poznałam Justina ! - odpowiedziałam bardziej radośnie
-Biebera ? - spytała zszokowana
-Tak . Tego Justina Biebera - powiedziałam wesoło
-No to przepraszam . Opowiadaj jak było !
-Mamo on jest wspaniały
Rozmawiałyśmy tak z mamą do 3 . Poszłam tylko się umyć i przebrać w pidżamę i padłam zmęczona na łózko . Ten wyjazd zapowiada się bardzo , ale to bardzo dobrze .
____________________________________________________________
Siemano tu Nikita . Witam was z nowym rozdziałem . Piszcie swoje opinie w komentarzu.Jak już wiele razy wspomniałam jest to dla mnie bardzo ważne . Ogólnie to miałam straszny dzień , jeden z najgorszych . A tak w ogóle to jak wam się podoba nowy wygląd bloga ? Jeszcze raz chciałybyśmy podziękować
harreh . Bez niej ten blog by tak pięknie nie wyglądał . Miłych ostatnich 2 tygodni wakacji wam życzę (: Nikita xoxo

czwartek, 15 sierpnia 2013

Rozdział 8

Mianowicie był to Richard.Były chłopak Sary i Rebecci... Jenna z nim nie była bo twierdzi że nie jest  jej typie. I może nawet się z nią zgadzałam,ale teraz wygląda zupełnie inaczej.Te włosy ! I jeszcze full cap ! Mom,please.Spojrzał na mnie i uśmiechnął się ciepło.Na widok jego uśmiechu nogi mi zmiękły...
-Nie wierzę,że lecisz do Kanady ! - no ja też pomyślałam,stwierdziłam,że zaryzykuje i go pocałuję.
Po prostu spojrzałam w jego oczy i nachyliłam się do pocałunku.Był zaskoczony,ale oddał pocałunek.Najpierw delikatnie,potem bardziej się zaangażował.Zaryzykowałam dlatego,że już niedługo nie będę się nazywać: Julia Meyers tylko Vanessa Roads. Taaak to plan dziewczyn,jak się okazało w walizce był sfałszowany dowód z moim zdjęciem ale nazwisko: Roads,a imię: Vanessa.
Oderwaliśmy się po długim pocałunku i spojrzeliśmy po sobie uśmiechnięci.
-Mam ochotę na więcej,a jak Ty ? -spytałam,kurcze co się ze mną dzieje?! OMFG..
-Mhm..- wymruczał z ustami przy mojej szyi.
-JESTEM SZAAALONA MÓWIĘ CIII ! - wypiszczałam.Przejechałam ręką po jego rozporku dając znak,że liczę na coś więcej.Wziął mnie za rękę i zaciągnął do jednej z toalet zamykając drzwiczki na kluczyk.
Rękami błądziłam po jego plecach i torsie.Szybkim ruchem ściągnęłam z niego koszulkę,a on zaczął rozpinać moją sukienkę. Wszystko działo się tak szybko ! Posadził mnie na małym blacie,gdzie znajdowała się mała umywalka.
-Chcę być w Tobie - szepnął uwodzicielsko i kusząco.
-Wiem,czekam na Ciebie - wymruczałam i zaczerwieniłam się mimo pewności siebie,która przyszła tak nagle.
-Niedługo,kotku - odszepnął w odpowiedzi.
Cholera jasna ! Teraz sobie uświadomiłam,że jestem dziewicą.No i.. to będzie mój pierwszy raz. OMG nie tak to sobie wyobrażałam i na pewno nie z nim.. Ale cóż raz się żyje,prawda ? Uśmiechnęłam się do siebie w myślach. Nie zauważyłam nawet kiedy byłam cała naga no i on też.. O Boże.. Tak mi dobrze ! Obecnie robił mi minetkę i to jak ! Grrr... Pieprzyć to !
-Masz prezerwatywy ? -szepnęłam.
-Nie.. - powiedział ... zawiedziony ?
-Okej ja mam i biorę pigułki jakby coś - powiedziałam dumna z siebie.
Wyjęłam prezerwatywę z mojej kopertówki i podałam ją chłopakowi.On zręcznie nałożył ją na swojego penisa.. no i cóż szybko się uwinął i był we mnie. Awwww, tak mi dobrze !
-Zaraz dojdę - wyjęczałam mu do ucha.
-Ja też. - chłopak odpowiedział.
Niedługo potem było po wszystkim,Richard wyszedł ze mnie i zdjął prezerwatywę.Ubraliśmy się w pośpiechu i jeszcze raz namiętnie pocałowaliśmy.
-Mam nadzieję,że jeszcze się spotkamy - zapytał z nadzieją.
-Tak - odpowiedziałam-na pewno - uśmiechnęłam się ,zapewniając chłopaka.
Najpierw ja wyszłam z toalety,a Richard miał chwilę zaczekać za czym wyjdzie żeby nikt nic nie podejrzewał.Usiadłam obok mojej matki.
-Co tak długo kochanie ? - spytała zaniepokojona.
-Ahh..źle się poczułam - powiedziałam słabo,czułam się jakbym pierwszy raz w życiu jej kłamała,a tak nie było,ale wkrótce jej powiem co tutaj zaszło obiecałam sobie w myślach.Z tą obietnicą spojrzałam w okno uśmiechnęłam się i oddałam się w objęcia Morfeusza.
                                                       
                                                     *kilka godzin później*

-Kotku,obudź się zaraz lądujemy ! - z błogiego snu wybudziła mnie Margaret.
-Proszę zapiąć pasy,zaraz lądujemy - usłyszałam głos stewardessy.
Nagle samolot zaczęło szarpać w różne strony i nie to nie były zwykłe turbulencje...To było coś znacznie gorszego,przestraszyłam się nie na żarty łapiąc mamę za rękę,zamykając oczy....
_______________________________________________________
No hej ludziska ! I jak rozdział ? Nasza główna bohaterka szaleje :D
Bardzo dziękuję Nikicie za pomoc przy scence 18+ :* Z której głownie składał się ten rozdział xd No jestem ciekawa jak z tym samolotem będzie co wymyśli Nikita ? ;)
Szczerze mówiąc zastanawiam się czy nie odejść z teo bloga,ponieważ rozdziały Nikity są lepsze :D Nie mówie,że odcodze,ale rozmyślam nad tym xd Na razie to do zobaczenia przy następnym !
Czytasz=Komentarz
Pozdrawiam,Klejdi :*

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Rozdział 7

Obudziłam się w świetnym humorze. Rodzice przygotowali mi śniadanie do łóżka .Kocham ich za to . Rozpieszczają mnie cały czas. Po skończonym posiłku ubrałam wcześniej juz uszykowane przez mamę ubrania .
-Mamusiu , ale to nie pasuje do tego !
-Jak to nie , czytałam dzisiaj w internecie , że to najnowszy krzyk mody !
-No chyba , że tak mamo.-moja mama to zawsze jest na topie. Mówią na nią "Modnisia Margaret".Jestem z tego dumna , że mam taką modna mamusię.
-Księżniczko pospiesz się , bo zaraz jedziemy na zakupy do Łodzi !-krzyknął szczęśliwy tata
-Super ! Ale czemu jesteś taki szczęśliwy? -spytałam lekko przerażona.Tata nigdy nie lubił jeździć z nami na zakupy .
-Mamy dla Cibie niespodziankę ! -powiedziała mama
-Kocham niespodzianki ! Co to ?
-Uwaga.... POLECĘ Z TOBĄ DO KANADY ! - pisnęła mama
-Wow , super !-odpowiedziałam ucieszona.W głębi serca nie byłam zadowolona z tego pomysłu.Dziewczyny na pewno chciały żebym odpoczęła od rodziców. No ale cóż .


Po skończonych zakupach przyjechaliśmy do domu . Oczywiście po drodze zahaczyliśmy o Maca.Kiedy już wypakowałam zakupione rzeczy weszłam na mojego laptopa.Oczywiście najpierw sprawdziłam Facebooka .3 nowe wiadomości.
-Ciekawe od kogo -pomyslałam
Pierwsza była od Sary :

I jak przygotowania do wyjazdu kochana ?
Widzimy się jutro na lotnisku o 12:00.
Pamiętaj !
-Och , ta Sara. Zawsze się o mnie troszczy.
Druga była od Becci :
Julia jutro 12:00 !
Nie zapomnij !
Weź aparat !
Może się przydać  !
-Oj ta Rebbeca. Zawsze zakręcona.
Trzecia wiadomość najbardziej mnie zszokowała , ale także ucieszyła.Była od Justin Bieber Polska.Zawsze dostawałam od nich najnowsze wieści z życia Justinka:
Justin Bieber aktualnie przebywam w swoim rodzinnym domu w Kanadzie.
Wiadomo , że zostanie tam cały miesiąc.
Gorszą wiadomością jest to , że piosenkarz przyleciał tam ze swoją ukochaną Seleną Gomez .
-aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa , Justin w Kanadzie ! Mamo ! -wykrzyczałam uradowana 
-To super Julciu . Może go spotkamy .- odpowiedziała uśmiechnięta mama.
-Mamo my musimy go spotkać !

Całą noc myślałam o Justinie. Dziewczyny pewnie wiedziały o tym wcześniej i zrobiły to po to abym spotkała mojego męża.Kocham je !
*Następnego dnia 10:00*
-Julia wstawaj ! - wykrzyczała mi do ucha mama 
-Jeszcze 5 minut mamo - odpowiedziałam zaspana
-Ale za 2 godziny musimy być na lotnisku !
-O matko ! Juz wstaję ! Czemu mnie wcześniej nie obudziłaś ?!?

W pośpiechu założyłam  uszykowaną przez mamę sukienkę , zrobiłam lekki makijaż . Do tego ubrałam moje ulubione buty  . Włosy wyprostowałam .
Podróż zajęła nam godzinę .Lotnisko było w Poznaniu ,więc nie było żadnych problemów 

-Sara !Rebeca!Jenaa! - krzyknęłam uradowana . Dopiero teraz zdałam sobie sprawę co dla mnie zrobiły.
-Julia ! Pięknie wyglądasz ! -krzyknęły chórem
-Kocham was laski ! Dzięki , że to dla mnie zrobiłyście ! Jesteście najlepsze ! 
- Dla ciebie wszystko siostro -powiedziała Sara  
 -Julia na nas już czas ! Pożegnaj się z koleżankami , bo zaraz się spóźnimy na nasz samolot !
*Oczami Sary*
Jaki nasz samolot ?O co chodzi ?
-Będziemy tęsknic kochana ! Trzymaj się ! 
- Ja tez będę za wami tęsknić ! 
-No leć już , bo się spóźnisz na samolot !
-Papa ! 
-Do zobaczenia ! - krzyknęłyśmy
-Dziewczyny o co chodzi z tym " zaraz spóźnimy się na NASZ samolot " ? - spytałam zszokowana 
-Nie mama pojęcia ! - powiedziała Jenna
-Mam nadzieję , że to nie znaczy to o czym myślę ..-dodała Becca 
* W samolocie*
-..... oraz życzymy państwu przyjemnego lotu 
-Ale tu świetnie ! Dziewczyny na prawdę się  postarały ! - powiedziałam mamie 
-Jednak to dobre dziewczyny 
-Mamo ja idę do toalety 
-Dobrze księżniczko 
Samolot był świetny. Oczywiście  1 klasa ! Nie mogłam już usiedzieć w miejscu . Musiałam gdzieś iść . Poszłam do okna . Uchyliłam je i zaczerpnęłam świeżego powietrza. Przypomniały mi się wszystkie chwile spędzone z dziewczynami . Te śmieszne i te smutne . Nie wiem czy dam  radę bez nich . Na szczęśćcie mam mamę .Poszłam o toalety poprawić makijaż . Kiedy z niej wychodziłam zderzyłam się z jakimś chłopakiem .
-Przepraszam bardzo -powiedział chłopak . Miał bardzo znajomy głos.
- Nic się nie stało
Chłopak pomógł mi wstać . Miał na sobie full capa , dlatego nie mogłam zobaczyć jego twarzy.
-Julia ? - spytał chłopak i zdjął czapkę . Okazało się , że to ...
___________________________________________________
Jooł :) Sory ,że rozdział późno , ale byłam na wakacjach z rodziną .... wiecie jak to jest .
Mam nadzieję , że się podoba . Mam pytanie. Ktoś z was wybiera się może na This Is Us ? Jeśli tak to gdzie ? 
Pozdrawiam Nikita xoxo 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
 

wtorek, 6 sierpnia 2013

Rozdział 6

                                                           *oczami Julii*
Po spotkaniu z dziewczynami dużo myślałam o tym wyjeździe,co miałam powiedzieć rodzicom? Przecież nie podejdę do nich i nie powiem: "Hej mamo,tato,lecę do Kanady,wiecie?" To jest po prostu surrealistyczne,wszystko to co się dzieje... Nie wiem jakim cudem dziewczyny dostały się do mojego domu i spakowały mnie już na "mój szczęśliwy wyjazd do Kanady".Spakowana walizka leżała na łóżku,a na walizce leżał bilet do Kanady zabookowany na mnie.

                                             *Retrospekcja oczami Sary*
-Mmm, dziewczyny jak zamierzacie się dostać do mieszkania Julki ? -spytałam naprawdę zdziwiona moje przyjaciółki.-to przecież nie możliwe...
-Spokojnie,spokojnie kochane dostaniemy się - powiedziała złowieszczo Rebecca grzebiąc jednocześnie w torebce.
-Jeeju,co Ty tam nosisz,do cholery,co ? -Jenna wytrzeszczyła na nią oczy z niedowierzaniem.
-To co mi potrzebne,kochanie - powiedziała z protekcjonalnym uśmieszkiem Becky - O,mam ! - pisnęła radośnie.
-Co masz,co masz ? -skakałam wokół niej jak idiotka.
-Mam klucz do jej mieszkania !!- i się zaśmiała Rebcca.
-No serio,skąd Ty to wytrzasnęłaś?-Spytała Jen.
-No zabrałam Julii,a co myślałyście ? -zrobiła zdziwioną minę - dobra laski koniec pogaduszek wchodzimy do środka -uśmiechnęła się
-Skąd mamy pewność że nie ma ich w domu ? -spytałam,chociaż też mi się wydaje że ich nie ma,ale lepie jest mieć tą pewność.
-No,bo są jak zwykle w McDonald's o tej porze-odpowiedziała szybko Jenna.
Weszłyśmy już do ich mieszkania,walizkę znalazłyśmy z łatwością w szafie w pokoju naszej przyjaciółki.Wybrałyśmy fajne i praktyczne ciuchy i.. seksowną bieliznę z Victoria's Secret,którą nosiła Jull.
Dziwie się że matka pozwala jej kupować takie rzeczy,no ale cóż cała ta rodzina jest jakaś dziwna..
-I gotowe ! - pisnęłam radośnie,klaskając w ręce.-jeszcze tylko bilet - położyłam go na samym środku walizki.
-Po tej robocie poszłabym gdzieś na dobrą kawę - powiedziała Jenna,a my z Becks przytaknęłyśmy. -No to idziemy do naszej ulubionej kafejki
                                                       *koniec retrospekcji*
                                                           *oczami Julii*
A mnie nadal zastanawia jak one to zrobiły i... się tu dostały? No cóż to chyba zostanie tajemnicą bo nie mam zamiaru je o to pytać,wcale,nic,a nic.Matka się zdziwi jak zobaczy walizkę,no przecież nie będę jej kłamać. Pfff...O,wilku mowa,mama weszła do pokoju.
-Julia wytłumacz mi w tej chwili co znaczy ta walizka ?!-oj wściekła się,wściekła Margaret to bardzo,bardzo źle.... Ooł..
-Gdyż ja sama nie wiem mamusiu 1 Naprawdę przyszłam i już tu tak było,przysięgam!-zaczęłam się tłumaczyć mamusi bardzo szybko.
-Kochanie ja się tylko spytałam co to do  CHOLERY znaczy ? - wykrzyknęła,jak ona przeklina to jest źleee...Miałam łzy w oczach jak ona mogła na mnie krzyczeć,na swoją księżniczkę ?
-Mamusiu ja na prawde nie wiem - wyszeptałam i się rozpłakałam,Margaret trochę zmiękła i przytulił mnie do siebie.Po chwili powiedziała:
-Skoro tak mówisz to Ci wierzę - powiedziała i uśmiechnęła się po chwili- To te twoje zwariowane,nie odpowiednie dla Ciebie koleżanki włamały się do nas i Cię spakowały ?
-Tak mamusiu - powiedziałam potakująco -Sama nie rozumiem czemu się z nimi zadaje to jest złe towarzystwo...
-Mhm,słonko nie powinnaś,ale się z nimi przyjaźnisz mimo że tego nie pochwalam,ale chyba to zaakceptuje - powiedziała matka.
-Mamusiu mogę spać dzisiaj z wami w pokoju ? -spytałam mamy
-Oczywiście - odpowiedziała Margaret - będzie cudownie jak za dawnych lat ! - pisnęła jak uradowana nastolatka,którą już niestety nie była.
Poszłam do łazienki się umyć,niestety nie mogłam poradzić sobie z myciem włosów więc zawołałam mamę żeby mi je umyła.Byłam już gotowa do spania o 22,więc poszłam do sypialni rodziców i położyłam się na środku łóżka pomiędzy nimi.Powiedziałam im dobranoc i pocałowałam każde z osobna w policzek,jutro będzie ciekawy dzień.
________________________________________________
Heeej,jak podoba Wam się rozdział ? ;)
Przepraszam,że teraz dodaje,ale wakacje :D byłam nad morzem i za bardzo nie miałam czasu kiedy napisać ;/
Starałam się aby rozdział był trochę dłuższy niż zwykle,ogólnie staram się korzystać z Waszych rad ;)
Jak macie jakieś uwagi to zostawiajcie je w komentarzach pod rozdziałem,czekamy na Wasze opinie to daje nam kopa i wenę do pisania !
Dziękujemy serdecznie za Wasze komentarze ! :3
Czytasz=komentujesz
Klejdi ;)

poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 5

-Dobra dziewczyny,przygotowania zaczniemy jutro.Musimy zorganizować : bilet lotniczy do Kanady i miejsce w hotelu Pan Pacyffic . Musimy mieć to załatwione najpóźniej do środy.
-Chyba cię pogrzało ?!?! To przez te upały .... Jak ty niby chcesz zdobyć to wszystko do środy ? ;o Mamy tylko 2 dni ... - wykrzyczała mi Jen
-Mój tata ma znajomych w biurach podróży , załatwi nam i bilety i hotel.-powiedziała Rebbeca
-No widzisz Jen ;)-odpowiedziałam
-No juz dobra , dobra .A tak w ogóle to po co aż do Kanady ?-spytała Jen
-Wszystkie bardzo dobrze wiemy , że Julia kocha Justina Biebera . A on mieszka w Kanadzie , obok hotelu
Pan Pacyffic.Dziewczyna zobaczy swojego "męża" i zapomni o wszystkich nieudanych kontaktach z chłopakami.
-No muszę Ci powiedzieć , że nieźle to wymyśliłaś.
-Wiem wiem . W końcu znam ją już parę dobrych lat.
*Oczami Jeny*
Impreza skończyła się o 4:00 . Wszyscy się rozeszli . Zostałam tylko ja , Sara i oczywiście Rebbeca . Pomogłyśmy z grubsza ogarnąć dom . Jak zwykle zostałam z Sarą u Rebbeci na noc .
-A tak właściwie to kiedy jej to powiemy ?
-W środę . -odpowiedziała Sara
-Aha..-nie miałam siły już dopytywać się o szczegóły
Wszystkie padłyśmy zmęczone do łóżka . Impreza wykończyła nas strasznie . Ale jak to impreza xd
*Rano*
Obudziły mnie promienie słoneczne dobiegające z okna.Nie miałam siły na nic .Był ze mnie wrak człowieka ... Spojrzałam na zegarek , 10:30 ?!?!? Co ? To nie możliwe . Na 11 byłyśmy umówione z Julią .
-DZIEWCZYNY JUŻ 10:30 !!!! - krzyknęłam na całe gardło
-Coooo ? - powiedziała zaspana Rebbeca 
-Jak to 10:30 ? Na 11 jesteśmy umówione z Jull ... - wykrzyczała Sara 
W domu panował ogromny harmider.Wszystkie latałyśmy jak szalone w poszukiwaniu a to mleka , a to butów . Jak by nas ktoś zobaczył to by chyba zawału dostał.O 10:50 wyszłyśmy z domu. Z Jull byłyśmy umówione w parku nieopodal jej domu. Na miejsce dotarłyśmy o 11:03 . Myślałyśmy , że dziewczyna czeka na nas wkurzona , ale ku naszemu zaskoczeniu nigdzie jej nie było .Była 11:20 a Julia nie przychodziła.Zadzwoniłyśmy do niej.
*Oczami Julii*
-Tato no daaalej , bo się spóźnię ! -krzycałam wkurzona do taty.-Byłam umówiona z dziewczynami o 11 w parku a jest już 11:20 !! 
-No już już księżniczko.Na ciebie przecież zawsze poczekają .
-No wiem , ale już bez przesady , 20 min to trochę za duzo....-Nagle zadzwonił mój telefon.To Sara.
-Siema-powiedziałam spokojnie
-Julia możesz nam powiedzieć gdzie ty kurde jesteś? O 11 byłyśmy umówione w parku , a jest już 11:25 ...
-Już jadę .Moi rodzice zaspali i nie mogli mi zrobić śniadania . Już jedziemy
- Czekamy
*Oczami Rebbeci*
-I ? - spytałam wkurzona
-Już jadą . Nie mogła wcześniej bo rodzice zaspali i kurde śniadanka nie mogła sobie sama zrobić...
-To już zaczyna się robić chore ... - powiedziała Jena
-Dlatego ten wyjazd jej bardzo dobrze zrobi . Odizoluje się od rodziców .. To jej pomoże
Za 10 min przyjechała Julia. Tak właśnie PRZYJECHAŁA .. Pogadałyśmy z nią o wczorajszym zajściu. Poszłyśmy w czwórkę do galerii handlowej  . Po 3 godzinnych zakupach zrobiłyśmy sobie odpoczynek w Starbucksie.Zamówiłyśmy kawy , i wróciłyśmy do rozmowy. Julia jak zwykle nawijała nam o Bieberze.. 
Ja i Jen za nim nie przepadamy , ale Sara też za nim szaleje ..Po wypiciu kaw  poszłyśmy w stronę domu Jull , ponieważ jej mama kazała nam ją odprowadzić.Pożegnałyśmy się z przyjaciółką i każda z nas udała się do swojego domu .
_________________________________________________
Joł joł . Tu wasza Nikita.Z Kejdii mamy teraz mega pomysł na tego bloga . Ale potrzebne są nam wasze komentarze! Bez nich nie mamy motywacji na pisanie.Więc błagam jeszcze raz : czytasz=komentujesz :)
To dla nas wiele zanczy :) 
Nikita <3  

piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 4

Siedzę już w domu i rozmyślam.. Co jest ze mną nie tak ? Jestem ładna,fajna,bogata,mam zajebistych rodziców. To czemu nikt mnie nie chce ? Obecnie siedzę przy laptopie i słucham dołującej muzyki,a przyjaciółki mnie pocieszają na facebooku.Może obejrzę jakiś fajny film ? Tylko jaki... Wiem! Ostatmia piosenka,chociaż się wypłaczę.
Siedziałam spokojnie i byłam już w połowie filmu,gdy do pokoju wchodzi moja matka.
-Julia,kochanie czemu nie zawołałaś mnie na film?obejrzałybyśmy razeem-powiedziała zawiedziona mama.
-Chcesz to mogę włączyć od początku i obejrzymy wspólnie-odpowiedziałam potulnie mamie.
-Jasne,kotku-uśmiechnęła się do mnie.
Poszła jeszcze szybko po popcorn i oglądałyśmy film.Trochę to idiotyczne że siedzę i załamuje się przy filmie razem z moją matką gdy powinnam robić to z moimi przyjaciółkami,ale ja jestem inna.Mama długo wypytywała się mnie o co poszło na imprezie,aż w końcu jej opowiedziałam co zaszło.
-...no i odwrócił się ode mnie i poszedł,tyle cała historia-chciałam powiedzieć że jestem tak nieśmiała przez nich czyli przez rodziców,ale jak zawsze stchórzyłam.
-Nie martw się córciu znajdziesz sobie kogoś..napewno...kiedyś tam. - pocieszała matka
-Tylko że ja nie chcę KOGOŚ tylko JEGO! I nie KIEDYŚ tam tylko TERAZ-wybuchłam
-Uspokój się skarbie,naprawdę będzie dobrze - uśmiechnęła się przepraszająco.
-Jasne - zgodziłam się z nią bo niby jak inaczej ?
                                                                  *Oczami Sary*
-Ej,Jen co myślisz o Julii ? - Było mi głupio z jej powodu.My siedziałyśmy z dziewczynami na imprezie Rebecci,a ona w domu.Szczerze mówiąc impreza zaczęła się dopiero teraz na dobre.
-Jej problem! Spieprzyła ? Spieprzyła,mówi się trudno. Chciałyśmy pomóc - odpowiedziała.
Mnie to zżerało od środka,nie miałam sumienia w końcu to moja,przepraszam NASZA przyjaciółka.Kochałam ją jak siostrę której nie mam,ale mnie wkurza,no cóż...
-Jenna,niby ma racje,ale też się martwię o Jull,Sara pomożemy jej prawda ? - spytała Rebecca
-No jasne! Ja już mam plan - powiedziałam nieco... złowieszczo ?
-Nie tylko nie to ! - pisnęła Jenna,ale wiem że w głebi duszy się cieszyła z tego pomysłu tak jak ja i Reb .
-Dobra dziewczyny,przygotowania zaczniemy jutro.Musimy zorganizować...
_______________________________________________________
Hej,hej i czołem ludziska!
Przepraszam że NN jest dopiero teraz,ale miałam dużo na głowie.
W środę wieczorem zmarł mi jeszcze dziadek i przygotowania do pogrzebu i wgl,rozumiecie? Cóż pogrzeb jest jutro,ale z notką dałam radę dzisiaj,mam nadzieję że rozdziały będą pojawiały się szybciej ;)
Pozdrawiam,Klejdi ;3

poniedziałek, 15 lipca 2013

Rozdział 3

 *impreza*
Jest wspaniale , pomijając fakt , że mama siedzi przy stole i mnie obserwuje ...Rebecca zaprosiła prawie całą szkołę .Wynajęła DJ , zmówiła żarcie - po prostu wymarzona impra.Sama bym taką zrobiła , ale mam jeden spory problem ... - moi rodzice -_-
-No idź do niego ! - namawiała mnie Sara
-Zagadaj , wiesz jacy są chłopacy -dodała Jenna
-Ale ja się boję ...- jak zawsze nie miałam odwagi
-Dobra , to sama do niego idę ! Zaraz będę - powiedziała Sara.Moja przyjaciółka zawsze stawiała na swoim . Trochę się jej z tego względu bałam ...
*oczami Sary*
Musiałam do niego iść .Mike to chłopak w którym podkochuje się Julia. Przynajmniej ja tak sądzę . Zawsze jak on przechodzi obok zamyka sie w sobie.Muszę to zmienić!Nie mogę patrzeć na to jak dziewczyna cierpi po tamtej sytuacji z Johnem.
-Heeej Mike .Jak sie podoba impreza ? 
-O siema . Jest zajefajna !
-Słuchaj mam do Ciebie prośbę....
-O nie nie nie , ja nie dam się w nic wrobić !
-Ale mi chodziło o to , żebyś  pogadał z Julią i z nią zatańczył .
-No dobra , ale nie licz na to , że będę z nią chodził!
-Ok ;)
Przekonałam go ! Mike nie darzył zbytnio sympatią Julię.Uważał , że jest za bardzo rozpieszczoną dziewczyną.W dodatku Julia miała dziwny nawyk . Non stop poprawiała swoja grzywkę .Siedzę z nią w ławce więc nieraz liczę ile razy to zrobiła . Jej rekord to 150 razy podczas 1 lekcji ! ;o 
-Gotowe .-powiedziałam szeptem do Rebbeci
-Myślisz , .że się nie wkurzy ?-odpowiedziała Rebbeca
-Niee , przecież robimy to bo ją kochamy i chcemy żeby zapomniała o Johnie .
-No wiem wiem .
Julia w tym czasie bawiła się z Jenną .Ruchem głowy poprosiłyśmy Jenne żeby do nas przyszła.Dziewczyna po chwili była z nami .
-I jak ? -spytała Jenna
-Rewelacyjnie ! Mike powinien zaraz do niej podejść 
*oczami Julii*
Dziewczyny znowu miały jakiś plan.. Jak zwykle na siłę swatają mnie z chłopakami . Nie cierpię tego .Wiem , że chcą dla mnie dobrze , ale bez przesady.Jak będę chciała to znajdę sobie chłopaka...a tak w ogóle to gdzie moja mama ?!? przed chwilą jeszcze siedziała przy stole a teraz zniknęła .Może po prostu sobie poszła . Było by świetnie ! Moje rozmyślenia przezwał znajomy mi głos chłopaka.Był to Mike.
-Hej Julia . Jak się bawisz ?
-Hhhhhhhej-nie wiedziałam co powiedzieć.Zawsze przy chłopakach zachowywałam się jak idiotka  .-A oookkkej . A ty ?-jaka jestem głupia .. cały czas patrzę się w podłogę i poprawiał grzywkę ..
-Super impreza !Julia , wszystko okej ?
-Ttttakk , czemu pyttasz ? 
-Bo zachowujesz się jakoś dziwnie.Popatrz na mnie , a nie cały czas w podłogę ! 
Spojrzałam się na ułamek sekundy na niego i potem wróciłam do mojej poprzedniej pozycji.
-Julia nie wiem co się z tobą dzieje , ale w taki sposób nie chcę z tobą rozmawiać . Cześć .
Czy on właśnie sobie poszedł ?!?! Ale co ja takiego zrobiłam ? Oni wszyscy są tacy sami ! 
Z .płaczem wybiegłam z imprezy.
-Julka czeeekaj ! -był to głos moich przyjaciółek , ale w tym momencie nie chciałam z niemi gadać.
Byłam załamana . Po raz kolejny mama pecha z chłopakami ...
Nagle usłyszałam głos mojej rodzicielki . Była w samochodzie razem z moim tatą . Wołali mnie abym do nich poszła . Oczywiście ja , grzeczna córeczka weszłam do samochodu i pojechaliśmy wszyscy razem do maca na lody.Rodzice myśleli , że to poprawi mi humor . Niestety się mylili... 
___________________________________________________________________________________
siema tu  Nikita .Tak jak moja przyjaciółka Kejdii , chciałabym bardzo poprosić o zostawianie komentarzy ;) Dla was to tylko kilka sekund , a dla nas to wiele znaczy . Jak podoba wam się rozdział ? Niestety muszę teraz pisać rozdziały rano , bo potem cały dzień spędzam z rodziną z Ameryki .Jeszcze raz prosze o komentarze .Wasza Nikita <33

sobota, 13 lipca 2013

Rozdział 2

Nieubłaganie zbliżała się impreza u Rebecci.Była już 19.00,a o 20 miałam być u Sary.I co ja teraz zrobię ?! Miałam iść,ale przecież nie ucieknę i nie wyskoczę przez okno z 3 piętra...Jedna,jedyna opcja: powiedzieć rodzicom.Wyszłam z mojego pokoju i skierowałam swe kroki do salonu,gdzie obecnie znajdowali się rodzice.
-Mamo,tato..-zaczęłam oficjalne,ale bardzo niepewnie,odchrząknęłam-CzymogęiśćnaimprezędoRebeccidzisiaj?-wyrzuciłam na jednym wydechu.
-Co?Powtórz wolniej córciu-powiedziała mama.
-Dobrze,więc.. Czy mogę iść na imprezę do Rebecci dzisiaj ? - zapytałam przerażona
-A kto tam będzie?-spytał tata
-Głównie ludzie z naszej klasy i... szkoły-odpowiedziałam.
-No cóż możesz iść - odpowiedziała spokojnie mama,a ja zaczęłam piszczeć ze szczęścia-ale.. Ja idę z tobą.-No tak i wszystko zepsuła...Jak zawsze.
-Tylko że umówiłam się już z Sarą o 20 u niej.-powiedziałam zakłopotana.
-No więc pójdę do niej z tobą. Czyż to nie cudownie-Rozpromieniła się moja jakże nadopiekuńcza mama.Nie pomyślałam.. wcale nie jest cudownie.
-Tak-odpowiedziałam nieszczerze i poszłam do mojego pokoju się szykować.Mama jak zwykle narobi mi siary przy innych czy tak musi być zawsze ? No błagam was! Zabierzcie mnie stąd! Kiedyś mi nie przeszkadzało że mama wszędzie ze mną łaziła,wręcz przeciwnie cieszyło mnie to,ale teraz jestem w takim wieku że wszystko mnie irytuje.Chyba to jest zrozumiałe,prawda?
Ubrałam dżinsowe rurki,białą bluzkę z serduszkiem,moje ulubione granatowe conversy,szarą czapkę,srebrne kolczyki i ukochaną bransoletkę z charmsami.
Byłam już gotowa,czekałam tylko,aż mama się uszykuje abyśmy mogły pojechać do Sary.Miałam do niej bardzo blisko szybciej doszłybyśmy na piechotę,ale po co,skoro tata może nas podwieźć? Traktowałam go czasami jak mojego "osobistego szofer".W sumie w rzeczywistości tak to wyglądał.Wszędzie mnie zawoził i odbierał,ale akurat to lubię w moim życiu.
*
10 minut później siedziałam już u Sary w pokoju i pomagałam jej się szykować.Wybrałyśmy dla niej świetny strój.Mianowicie: szare legginsy,biała koszulka na ramiączkach ze srebrnymi cekinkami,szare obcasy,biało-miętowa kopertówka,srebrne bransoletki i kolczyki w tym samym kolorze do kompletu.Brakowało nam tylko pięknych makijaży i idealnych fryzur,które by pasowały do naszych stroi.Dopracowując szczegóły dużo rozmawiałyśmy. Sara jak to Sara już rzucała mi aluzje,że przyszłam/przyjechałam z mamą i że narobi mi siary na imprezie.
-Słuchaj,Jul - zaczęła dobrotliwym tonem moja przyjaciółka - musisz się od niej odciąć,przecież całe życie z nią nie będziesz zresztą nie wiem.Twoja sprawa.Co z Johnem ?-zmieniła temat.
No nic..Wszystko po staremu nadal jest z Marcie - odpowiedziałam łamiącym się głosem,wiedząc że zobaczę ich dziś na imprezie RAZEM.- A co z Jacobem ? - odgryzłam się Sarze.
-Jake?A no nic nadal jest Lolą,a czemu pytasz?-podejrzliwie na mnie spojrzała,jakby się czegoś spodziewała.
-Nie,nic - uśmiechnęłam się do niej - to jak jedziemy do Rebecci ?
-Jasne,czekamy tylko na Jennę - Odpowiedziała Sar ze swoim iPhonem w ręku szczerząc się od ucha do ucha.
___________________________________________________
To na tyle :)
Jak Wam się podoba ? :D Prosimy z Nikitą o komentowanie naszych rozdziałów przez wszystkie czytające osoby.To daje nam kopa w tyłek i wenę na dalsze pisanie ! ;>
Pozdrawiam,Klejdi ;3

poniedziałek, 8 lipca 2013

Rozdział 1

Wszystko zaczęło się kiedy się urodziłam.Rodzice psuli mi wszystko co chciałam.Taty często nie było w domu , a mama była "kurą domową" , która nic nie robiła.Na obiad chodziliśmy albo do babci albo do restauracji , KFC lub McDonalda .Jestem jedynaczką.Bardzo rozpieszczona jedynaczką.Może i mi zazdroszczą nowych ubrań , butów ale chętnie bym się z nimi zamieniła.Chciałabym żyć jak normalna nastolatka.Jestem zakochana w pewnym chłopaku.Ma na imię John.Podkochuję się w nim już od przedszkola.2 lata tema byłam z nim umówiona na festiwal z okazji końca lata.Byłam bardzo podekscytowana , że pójdę tam z miłością mojego życia.Z Johnem byłam umówiona o 15 przy bloku mojej i jego babci.Oczywiście nie odbyło się bez podwózki rodziców.Usiadłam na ławce i czekałam na chłopaka.Minęło 5,10,20 minut a jego nie było.Załamana skierowałam się w stronę domu.Nie wiedziałam czemu nie przyszedł.Może zachorował...Nieee, na pewno by mi powiedział.Weszłam do domu trzaskając drzwiami.Poszłam do swojego pokoju i zamknęłam się na klucz.Słyszałam głosy moich rodziców.Chcieli wiedzieć co się stało.Nie miałam siły z nimi rozmawiać.Włączyłam jakąś przymulającą piosenkę i spoglądałam co się dzieje pod blokiem.Nagle zauważyłam Johna z moim wrogiem nr 1 Jessicą.Trzymali się za ręce i szli w stronę amfiteatru gdzie odbywał się festiwal.w tym momencie życie mi się zawaliło.Chłopak w którym się zakochałam wystawił mnie do wiatru po to aby się spotkać z tą debilką.Zaczęłam płakać.Wyjęłam z szafki żyletkę.Często się cięłam.Miałam dosyć życia jak księżniczka.Przejechał żyletką po moim nadgarstku.Krew zaczęła spływać strumieniem.Chciałam się zabić.Nie wiedziałam co ze sobą zrobić.Wiedziałam że już nigdy nie odnajdę chłopaka którego będę tak kochać jak Johna.
Od tamtej pory już nigdy nie umówiłam się z jakimś chłopakiem.
***
-Juleczko , wstawaj kochanie-usłyszałam głos mojej mamy.
-Już wstaję mamoo
Dzisiaj zakończenie roku szkolnego i upragnione wakacje!Codziennie będę się spotykała z przyjaciółmi,chodziła na imprezy , jeździła nad jezioro....To tylko marzenia.Rodzice jak w każde wakacje będą mnie trzymali jak w klatce.Kiedy już będę chciała gdzieś wyjść to tylko pod warunkiem , że mnie tam zawiozą i będę z nimi cały czas w kontakcie telefonicznym.Już mam tego dosyć.Ubrałam się w to
umyłam się , zjadłam śniadanie i zrobiłam sobie lekki makijaż.Mój tata już czekał na mnie , żeby mnie zawieść.Najlepsze było to , że do szkoły miałam zaledwie 5 min drogi na pieszo...Pożegnałam się z tata i ruszyłam w stronę klasy.Po drodze spotkałam moją najlepsza przyjaciółkę Sarę .
-Heej Julka!Ślicznie wyglądasz -powiedziała Sara całując mnie na powitanie w policzek
-Cześć Sara ! Dziękuję, ty też - odpowiedziałam przyjaciółce
Z Sarą przyjaźnię się już od 1 klasy podstawówki.Od kiedy tylko pamiętam spędzamy ze sobą wolny czas.
Weszłyśmy do sali , gdzie była już reszta klasy.Większość moich znajomych mówi na mnie "Księżniczka". Jest to już wkurzające, ale co zrobić.. Zakończenie rozpoczęło się o 11.Każda klasa miała o innej godzinie.Trzecia o 10,pierwsza o 11 a druga o 12 .Jak co roku mam świadectwo z czerwonym paskiem.Rodzice chyba by mnie zabili gdybym miała kiepską średnią.Po rozdaniu świadectw w klasie wszyscy się rozeszliśmy.Dziewczyny mówiły między sobą o imprezach , które planują już od maja.
-Julia , ty też wpadniesz prawda ?-spytała się Rebecca , moja 2 najlepsza przyjaciółka 
-Jaasne - odpowiedziałam niepewnie , ponieważ wiedziałam , że rodzice mnie na pewno nie puszczą
-To o 20 u mnie - powiedziała Sara
Ja tylko przytaknęłam i poszłam w stronę samochodu taty
___________________________________________________________________________________
To ja Nikita . Sory , że rozdział tak późno ale była na wakacjach z rodziną ..... To mój pierwszy wpis na tym blogu więc nie wiem czy będzie się podobać.

sobota, 29 czerwca 2013

Prolog

Niby mam wszystko... Rodzinę,przyjaciół,mam wszystko na zawołanie,rodzice spełniają wszystkie moje zachcianki.Jestem obrzydliwie bogata,ale... Czy jestem szczęśliwa ?
Sama tego nie wiem.
Gubię się w tym wszystkim.. W życiu.
Jestem rozpieszczona do bólu,w domu nic nie robię wszystko co się da robi za mnie mama albo tata.
Wołają na mnie "Księżniczka".
Nie wiem czy mi zazdroszczą,bo czy jest czego MI zazdrościć ?

_______________________________________________________________________________

Dobra ludzie jest prolog !
Bloga prowadzimy razem z Nikitą ;*
Jest to nasz opowiadanie autorskie,a może wyjdzie z tego fan fiction ? Same tego nie wiemy ;)

Pozdrawiamy ;3 Macie gifa z 1D :*
Klejdi ii and Nikita Horan .