sobota, 12 października 2013

Rozdział 16

Obudziłam się wypoczęte z uśmiechem na twarzy.Kurczę ja to mam szczęście - pomyślałam.Nie wiem czy z tym wspólnym mieszkaniem to nie za szybko? Bo w sumie co ja Justina znam ? ( to znaczy osobiście) Ile? Dosyć krótko.Ale jedno jest pewne: jestem z nim szczęśliwa.Zaczęłam szukać chłopaka w łóżku,ale go nie zastałam.Założyłam szlafrok i moje ukochane kapciuszki,króliczki i podreptałam na dół do kuchni.Tam też go nie było,ale słyszałam głosy dochodzące z salonu.Na kanapie siedział Jus i Zayn z Sarah.Czemu tak wcześnie, w naszym domu, do cholery ?! Mimo mojej bulwersacji uśmiechnęłam się.
-Hej - przywitałam się i szybko wskoczyłam na kolana mojego ukochanego.Jus zachichotał.
-Witaj piękna - szepnął w moje włosy.
-Bleee, bo się zaraz porzygam od tych waszych czułości - powiedziała Sarah.
Zayn się tylko zaśmiał z jej odpowiedzi i pocałował ją w policzek.Teraz z kolei to ja byłam tą co wydawało się to słodkie,aż do omdlenia.Mimo to nie odezwałam się.Cholera byłam głodna.Ale był jeden oczywisty problem nie umiem gotować,nawet kanapki zrobić.Bo wszystko robiła za mnie mama.
-Jestem głodna,a wy nie ? -spytałam
-Jesteśmy!- powiedzieli chórem
-To sobie zróbcie śniadanie i mi przy okazji też - krzyknęłam w drodze do sypialni,abym mogła się ubrać.
Z racji,że to Kanada było zimno. Ubrałam brązowe botki na koturnie,niebieskie rurki,fioletową koszulkę na długi rękaw,szarą chuste i do dopełnienia wszystkiego szarą czapkę.Będę chamska i powiem że wyglądałam cudownie !!Zeszłam na dół,gdzie śniadanie było już gotowe.Była jajecznica i tosty.Pychotka! Spojrzałam na telefon.Miałam 187 nieodebranych połączeń od mamy i taty.Plus 30 sms-ów.Kurczę zapomniałam rano do nich zadzwonić.Martwią się już.Wyszłam szybko na korytarz i zadzwoniłam do mamy.
-Mamusiu! Tak bardzo przepraszam,że zapomniałam zadzwonić - powiedziałam szybko.
-Kochanie ! Jak mogłaś?! Wiesz jak się o Ciebie martwimy mieliśmy do Was jechać ! - wywrzeszczała Margaret.
-Spokojnie wszystko w porządku. - uspokoiłam ją.
-Mam nadzieję ! - fuknęła i rozłączyła się.
Zaczęłam płakać.Mamusia rozłączyła się tak po prostu! Jak mogła? Bez pożegnania?! Płakałam i płakałam dopóki nie przyszła do mnie Sarah i nie wzięła mnie w objęcia.
-Co się stało ? - spytała przyjaciółka kojącym głosem.
-Mamusia dzwoniła i rozłączyła się tak poprostu bez pożegnania - zaczęłam płakać jeszcze bardziej,a dziewczyna głaskała mnie po plecach.
-Patrz rozmazałaś cały makijaż, idziemy na górę zrobić ci nowy - ekscytowała się
-Okej - pociągnęłam nosem i poszłam za Sarah do mojej sypialni.
Usiadłam na toaletce a Sarah zaczęła mnie malować.
-Opowiadaj,jak to jest mieć własny dom ? Jeszcze mieszkasz ze swoim ukochanym ! - dziewczyna wypytywała się mnie.
-No wiesz to dopiero pierwszy dzień w tym domu.Noc się nie liczy - zachichotałam.
-Rozumiem,ale jakie to uczucie ? -dążyła dalej.
-Cudowne,rodzice nie siedzą na głowie niby fajnie,ale nie dla mnie.Tęsknie za nimi cholernie.Ups! Przeklnęłam przepraszam Sar. - zachichotałam,co ze mną ?
-Okeeeeeeeeej. A ja jestem z Zaynem.Po prostu nie wierzę! Kocham Go i to tak mocnoo ! - jarała się.
-Wiem kochanie wiem.
-Ciekawe jak Rebbecca i Jenna. Mam pomysł ! Trzeba zrobić Pidżama Party! u Cibie Jul ! - powieziała podekscytowana Sarah,kocham tą dziewczynę.
-Jasne,nie ma sprawy-przytaknęłam ochoczo.
-Skończyłam makijaż,schodzimy na dół? - spytała
-Jasne.  - uśmiechnęłam się.
Zeszłyśmy na dół do salonu,a to co tam zobaczyłam było szokujące...
__________________________________________________________
Przepraszam,przepraszam ! Długo nie było rozdziału z mojej winy.Brak czasu i wgl. mam nadzieję że rozumiecie (:
Sądzę,że rozdział udany,chociaż trochę nudny.Postaram się poprawić przy następnym.obiecuję c;
To chyba na tyle ;>
Czytasz=komentujesz
Pozdrawiam,
Klejdi <3