niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział 10

Wstałam rano,zegar wskazywał godzinę 8:30.Mama już nie spała jak się okazało przyleciał do nas tata.Uśmiechnęłam się i rzuciłam się tacie w ramiona.
-Taaato - krzyknęłam niezwykle uradowana.
-Witaj,księżniczko - wyszeptał całując mnie w czubek głowy.
Mama stała i przyglądała się tej scenie z ciepłym uśmiechem na twarzy.Poszłam do łazienki i szybko się uszykowałam,byłam gotowa aby gdzieś wyjść.Wyszłam z łazienki i zauważyłam,że rodzice się całują.Byli tak zajęci sobą,że mnie nie zauważyli.Nie chciałam im przeszkadzać,więc wzięłam karteczkę i długopis. Napisałam:


                                                              Nie chciałam Wam przeszkadzać,
                                                             nacieszcie się sobą.Poszłam na
                                                                                  miasto.
                                                                                                     
                                                                                                Julia ;)

Jak napisałam tak zrobiłam.Wyszłam z hotelu i rozejrzałam się po okolicy.Było tu naprawdę pięknie tak jak zapamiętałam,ale z Justinem było tutaj jeszcze piękniej.No,cóż właśnie Justin...W końcu nie podałam mu mojego numeru telefonu. Wrrr... Mam nadzieję,że jeszcze Go spotkam,ale z moim szczęściem to w to wątpię.. Zrobiło mi się smutno na tę myśl,ale uśmiechnęłam się zaraz,gdy tylko zauważyłam sklep Tiffany'ego. Uwielbiam biżuterię z tego sklepu! W witrynie sklepu zauważyłam piękną bransoletkę z białego złota.Do bransoletki przywieszona była jedna przywieszka,ale za to jaka boska ! Była to nutka z kryształem od Swarovskiego.
-Jaka piękna-szepnęłam sama do siebie.
Kupiłabym sobie tę bransoletkę,gdyby nie to,że miałam karę kupować sobie biżuterię,jak na razie... Poszłam dalej weszłam do butiku Gucciego.Kupiłam sobie tutaj naprawdę duuużo ubrań,wyszłam ze sklepu obładowana różnymi torbami.Dalej były kolejne butiki:Prada,Channel,Burberry,Jimmy Cho,Louis Vuitton i najważniejszy... Butik Marca Jacobsa.Uwielbiam torby od tego projektanta ! Weszłam do sklepu i od razu w oczy rzuciła mi się ta torebka.Piękna czarna chanelka !  Od razu się w niej zakochałam ! Ludzie zabijcie mnie,jeśli ona nie jest warta tej ceny.Rzuciłam się na to cudo w tym samym czasie,gdy zrobiła to jakaś tleniona blondyna.
-Ta torebka jest moja - syknęła dziewczyna - ja zobaczyłam ją pierwsza.
-Nie prawda,bo ja ! - wykrzyknęłam i próbowałam wyrwać torbę z uścisku tej idiotki.
Biłam się z nią,kopałam,gryzłam,szczypałam ją... Po długiej walce ( z której wyszłam zwycięsko) podeszłam do kasy i zapłaciłam za moją nową 'perełkę'. Z triumfującym uśmieszkiem na twarzy wychodziłam ze sklepu,gdy na kogoś wpadłam.
-cholera ! - sapnęłam i spojrzałam w górę.Zobaczyłam chłopaka w czarnych ray-banach,szarym kapturze na głowie i czarnej skórzanej kurtce.Był na prawdę przystojny jak ciasteczko,które mogłabym schrupać (po prostu musiałam - Klejdi xd).
-O hej ! - powiedział wesoło chłopak. - przepraszam Cię bardzo ! - Skądś znałam ten głos.Zmarszczyłąm na niego brwi. Chłopak zaśmiał się perliście.
-Nie poznajesz mnie ? - zapytał zdziwiony.
-Nie... A powinnam ? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Powinnaś,Julia. No proszę Cię ! - warknął zirytowanym tonem i zdjął ray-bany.
-Just ! - pisnęłam i rzuciłam mu się na szyję.Cholerny impuls ! - Przepraszam,ale na prawdę Cię nie poznałam.-powiedziałam zawstydzona rumieniąc się..
-Nie szkodzi - uśmiechnął się i mrugnął do mnie.Nadal staliśmy przed butikiem.-Daj mi swój numer,kotku - powiedział uwodzicielsko.
Wymieniliśmy się numerami,a Justin pacnął się otwartą dłonią w czoło.
-Cholera,zapomniałem.Mam coś dla Ciebie - zaczął szukać czegoś po kieszeniach.Podniósł palec do góry dając mi znać,abym poczekała.Czekałam,aż w końcu znalazł.Wyjął małe pudełeczko na biżuterię od Tiffany'ego.Spojrzałam na niego zszokowana.
-Daj mi rękę-rozkazał.Na moją rękę założył tą samą bransoletkę,którą oglądałam w witrynie sklepu,byłam zaskoczona.
-Widziałem jak ją oglądasz..-czuł się zażenowany.Widziałam to w jego brązowych oczach.-I pomyślałem,że Ci ją kupię.
W tym momencie zadzwonił telefon i romantyczny moment szlag trafił!Wyjęłam telefon i odebrałam nie patrząc na wyświetlacz kto dzwonił.
-Halo ? - powiedziałam.Odpowiedziała mi cisza.
-Halo ? - spytałam po raz drugi i tym razem usłyszałam coś bardzo wyraźnie...
______________________________________________________
Hej ! ;) I jak rozdział ? :D Nasza główna bohaterka to niezła zakupoholiczka ;>
Ciekawe co wymyśli Nikita z tym telefonem ;D
No,więc kolejny rozdział już jest ! Chyba jeden z dłuższych jak myślę ;)
To życzę Wam miłego czytania kochani ! :*
Klejdi,do następnego pyszczki <3

3 komentarze:

  1. Szaloneeeee :3 Uwielbiam Justina <3 Rozdział genialny , czekam na następny.
    Całusy,
    Beata

    OdpowiedzUsuń
  2. Super! ;)Pozdrawiam i obserwuje.

    karolinab1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeden z najdłuższych i jeden z najlepszych :) x
    Bardzo fajnie, że tak opisywałaś czynności, poglądy itd.
    Czekam na następny. :3

    OdpowiedzUsuń