sobota, 13 lipca 2013

Rozdział 2

Nieubłaganie zbliżała się impreza u Rebecci.Była już 19.00,a o 20 miałam być u Sary.I co ja teraz zrobię ?! Miałam iść,ale przecież nie ucieknę i nie wyskoczę przez okno z 3 piętra...Jedna,jedyna opcja: powiedzieć rodzicom.Wyszłam z mojego pokoju i skierowałam swe kroki do salonu,gdzie obecnie znajdowali się rodzice.
-Mamo,tato..-zaczęłam oficjalne,ale bardzo niepewnie,odchrząknęłam-CzymogęiśćnaimprezędoRebeccidzisiaj?-wyrzuciłam na jednym wydechu.
-Co?Powtórz wolniej córciu-powiedziała mama.
-Dobrze,więc.. Czy mogę iść na imprezę do Rebecci dzisiaj ? - zapytałam przerażona
-A kto tam będzie?-spytał tata
-Głównie ludzie z naszej klasy i... szkoły-odpowiedziałam.
-No cóż możesz iść - odpowiedziała spokojnie mama,a ja zaczęłam piszczeć ze szczęścia-ale.. Ja idę z tobą.-No tak i wszystko zepsuła...Jak zawsze.
-Tylko że umówiłam się już z Sarą o 20 u niej.-powiedziałam zakłopotana.
-No więc pójdę do niej z tobą. Czyż to nie cudownie-Rozpromieniła się moja jakże nadopiekuńcza mama.Nie pomyślałam.. wcale nie jest cudownie.
-Tak-odpowiedziałam nieszczerze i poszłam do mojego pokoju się szykować.Mama jak zwykle narobi mi siary przy innych czy tak musi być zawsze ? No błagam was! Zabierzcie mnie stąd! Kiedyś mi nie przeszkadzało że mama wszędzie ze mną łaziła,wręcz przeciwnie cieszyło mnie to,ale teraz jestem w takim wieku że wszystko mnie irytuje.Chyba to jest zrozumiałe,prawda?
Ubrałam dżinsowe rurki,białą bluzkę z serduszkiem,moje ulubione granatowe conversy,szarą czapkę,srebrne kolczyki i ukochaną bransoletkę z charmsami.
Byłam już gotowa,czekałam tylko,aż mama się uszykuje abyśmy mogły pojechać do Sary.Miałam do niej bardzo blisko szybciej doszłybyśmy na piechotę,ale po co,skoro tata może nas podwieźć? Traktowałam go czasami jak mojego "osobistego szofer".W sumie w rzeczywistości tak to wyglądał.Wszędzie mnie zawoził i odbierał,ale akurat to lubię w moim życiu.
*
10 minut później siedziałam już u Sary w pokoju i pomagałam jej się szykować.Wybrałyśmy dla niej świetny strój.Mianowicie: szare legginsy,biała koszulka na ramiączkach ze srebrnymi cekinkami,szare obcasy,biało-miętowa kopertówka,srebrne bransoletki i kolczyki w tym samym kolorze do kompletu.Brakowało nam tylko pięknych makijaży i idealnych fryzur,które by pasowały do naszych stroi.Dopracowując szczegóły dużo rozmawiałyśmy. Sara jak to Sara już rzucała mi aluzje,że przyszłam/przyjechałam z mamą i że narobi mi siary na imprezie.
-Słuchaj,Jul - zaczęła dobrotliwym tonem moja przyjaciółka - musisz się od niej odciąć,przecież całe życie z nią nie będziesz zresztą nie wiem.Twoja sprawa.Co z Johnem ?-zmieniła temat.
No nic..Wszystko po staremu nadal jest z Marcie - odpowiedziałam łamiącym się głosem,wiedząc że zobaczę ich dziś na imprezie RAZEM.- A co z Jacobem ? - odgryzłam się Sarze.
-Jake?A no nic nadal jest Lolą,a czemu pytasz?-podejrzliwie na mnie spojrzała,jakby się czegoś spodziewała.
-Nie,nic - uśmiechnęłam się do niej - to jak jedziemy do Rebecci ?
-Jasne,czekamy tylko na Jennę - Odpowiedziała Sar ze swoim iPhonem w ręku szczerząc się od ucha do ucha.
___________________________________________________
To na tyle :)
Jak Wam się podoba ? :D Prosimy z Nikitą o komentowanie naszych rozdziałów przez wszystkie czytające osoby.To daje nam kopa w tyłek i wenę na dalsze pisanie ! ;>
Pozdrawiam,Klejdi ;3

4 komentarze:

  1. Oooo :D nowy rozdział widzę ;) jest spoko czekam na next , pozdro ;

    Marta ;>

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny :) Ciekawe co zajdzie na tej imprezie :D
    Jeżeli możesz/możecie to piszcie mi o nowych rozdziałach na blogu: http://there-is-always-hope-1d.blogspot.com ;d

    OdpowiedzUsuń
  3. LOLA hahahahahahahhahahahahhahahahahahahahahhahahahahaha

    OdpowiedzUsuń